Bautzen – katedra św. Piotra i cmentarz św. Mikołaja   2 comments

Zmęczeni nieco dotychczasową wędrówką po mieście, przysiedliśmy z Mirką i Darkiem pod pomnikiem w cieniu drzew. Za naszymi plecami wznosiła się katedra św. Piotra, do której zaraz weszliśmy. Katedra w obecnym kształcie powstała w XV wieku, jest najstarszym w Niemczech kościołem symultanicznym, tzn, użytkowanym równocześnie przez katolików oraz ewangelików – luteranów. Ci ostatni opiekują się nawą główną kościoła, a część katolicka to prezbiterium.

Po wejściu do kościoła znajdujemy się w części luterańskiej, w której możemy podziwiać wspaniałe drewniane części wyposażenia katedry.

Podchodzimy bliżej i widzimy skromny ołtarz luterański. Po drodze mijamy przepiękny barokowy ołtarz boczny i wspaniałą skarbonę, wiszącą na filarze.

Przechodzimy do części katolickiej, która też ma imponujący ołtarz boczny.

Ołtarz główny jest znacznie bardziej okazały od luterańskiego krzyża na stole ołtarzowym.

Wychodzimy z katedry symultanicznej i po minięciu kolejnej wieży (Bautzen ma ich naprawdę wiele) oczom naszym ukazuje się widok… cmentarza w zadbanych ruinach kościoła i wokół niego. Cmentarza jak najbardziej współcześnie “czynnego”!

Zwróćcie uwagę na język napisów na nagrobkach – to serbołużycki, język tutejszych autochtonów, słowiańskich Serbów łużyckich, którzy mają zapewnione bardzo ważne miejsce w kulturze i świadomości tutejszych mieszkańców. Stworzono im warunki, by mogli cały czas kultywować swój język i kulturę, nawet napisy na drogowskazach są dwujęzyczne.

Przed nami teraz wabiły stare mury miejskie, z których roztaczały się niezwykłe widoki na przepięknie położone miasto, a do tego miejsca, które nieodparcie przywodziły skojarzenia z Lazurowym Wybrzeżem… Tak, to zaskakujące, ale… o tym następnym razem! :D

Budziszyn – łużycka perełka   2 comments

Budziszyn to miasto o wielowiekowej historii, założone jeszcze przez Słowian łużyckich, potem około roku 1000 zdobyte przez Germanów i od tego czasu pozostające pod władaniem niemieckim. Rozwijało sie prężnie, dokładniej o jego historii można poczytać TUTAJ, po pobraniu ulotki w języku polskim, w formacie pdf.

Dzisiaj chciałabym Was zabrać na spacer po tym uroczym mieście. Jest wspaniale położone, na przedgórzu, widac bliskość terenów wyżej położonych, oprócz tego przez miasto przepływa bardzo malowniczym korytem łużycki skarb – rzeka Sprewa. Mnóstwo zabytkowych wież góruje nad miastem, można sie na nie wspinać i podziwiać wspaniałe widoki dookoła.

Zapraszam więc do rozpoczęcia spaceru po tym pięknym kameralnym mieście.

Wędrując urokliwymi uliczkami dotarliśmy do miejsca, które było dla nas sporym zaskoczeniem. Oto przed nami stało wejście do… sklepu – muzeum z musztardą! Trzeba Wam wiedzieć, że specjalnością tutejszych terenów, czyli dorzecza Sprewy, są przede wszystkim ogórki. Tutejsi mieszkańcy potrafią je przyrządzać i konserwować na mnóstwo sposobów, a ilość dodatków, sosów i dipów serwowanych do nich jest wprost nieprawdopodobna. Jednym z popularnych dodatków jest właśnie musztarda, która jest sztandarową specjalnością Bautzen. Weszliśmy więc do sklepu – muzeum.

Na tym zakończę pierwszą część opowieści o Budziszynie. Następnym razem zaproszę Was do wyjątkowych miejsc w tym mieście – katedry, która jest równocześnie katolicka i ewangelicka i na cmentarz przy ruinach kościoła św. Mikołaja.  Pozdrawiam weekendowo wieczornie! :D

 

O tym, co znika i dlaczego muszę wstawać rano   9 comments

Zima odchodzi i nic tego nie zmieni. Jakby na pożegnanie, ociągając się nieco porannymi szronami, zostawia mgły ulotne. Poranki przecudne teraz nad polem i lasem wstają – a razem z nimi musze wstawać ja.

Wokół jest tak pięknie, tak ulotne światło słoneczne, delikatne mgły snujące sie nad lasem i w ciągu kilkunastu minut znikające, ostatnie białe hafty na zeschłych trawach zeszłorocznych…  Nie mam wyjścia, muszę wstać i biec do tej mgły, sprawdzić, może ma gdzieś za lasem kryjówkę…?

No – to już wiecie, dlaczego MUSZĘ wstawać rano. :wink: :D

Posted 16 Kwiecień 2012 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi: , , ,

Wesołego Alleluja!   6 comments

Posted 5 Kwiecień 2012 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi:

Orka wiosenna i opryski biologiczne   8 comments

Mam jakoś tak, że moment wzięcia przez pług pierwszej skiby jest magiczny, to jak misterium. Delikatny zapach świeżo odwróconej ziemi, wilgotna i ciemna gleba w dłoniach, pliszki gromadnie zlatujące się do świeżych skib… Wczoraj u nas tak na polu było.

Postanowiłam też podzielić się z Wami moimi recepturami na opryski biologiczne, bez chemii – wiele osób teraz docenia zdrowy sposób życia i stara się nie nadużywać chemii, więc proszę bardzo – korzystajcie z poniższych receptur bez ograniczeń! :D

Sprawdzony i wielokrotnie wypróbowany sposób na mszyce w ogrodzie.

Mszyce bardzo ładnie zwalcza się  opryskiem z dodatkiem oleju rzepakowego, co sprawdzono w doświadczeniach. Trzeba zrobić 1% roztwór  oleju w wodzie i tym spryskać rosliny. Mszyce padają jak muchy. Należy jednak pamiętać, aby roztwór był najwyżej 1%, bo większe stężenia szkodzą roslinom. Można też się wykosztować i zastosować olej parafinowy lub mydło potasowe (roztwór do 2%).

Początkowo przy tej metodzie mówiono o oprysku w okresie bezlistnym i głównie chodziło o szpeciele itp. Po sprawdzeniu okazało się, że również fajnie można zmniejszyć populację mszyc.
Można też zamówić owady drapieżne, np. na stronach www.koppert.com lub BioPartner.

Wyciąg z pokrzywy
l kg świeżych pokrzyw lub 250 g suszu zalać 5 litrami wody, moczyć przez 24 h.
Nie rozcieńczony wyciąg stosować do oprysku roślin przeciw mszycom.

Wyciąg z liści paproci
l kg świeżych liści paproci lub 100 g suszu zalać 10 litrami wody i odstawić na 2 tygodnie.
Stosować w rozcieńczeniu l :2 przeciwko mszycom.

Wyciąg z aksamitki
Pół wiadra suchych roślin zalać 10 litrami wody, pozostawić na dwa dni, następnie przecedzić, dodać 40 g szarego mydła.
Stosować przeciw mszycom, szczególnie w uprawie roślin jagodowych.

Wyciąg z rumianku
3 kg ziela lub l kg suszu zalać 10 litrami ciepłej wody, pozostawić na 12 godzin. Rozcieńczyć wodą w stosunku l :5.
Stosować do oprysku roślin przeciw mszycom, przędziorkom, gąsienicom motyli.

Wyciąg z łętów ziemniaka
Około l kg świeżych łętów ziemniaka lub 0,6 kg suchych, zalać 10 litrami wody i odstawić na 4 godziny.
Po przecedzeniu używać do oprysku przeciwko mszycom,. przędziorkom i bielinkom.

Wyciąg z łusek cebuli
200 g łusek z cebuli zalać 10 litrami ciepłej wody Pozostawić na okres 4 – 5 dni.
Wykonywać kilkakrotny oprysk roślin kwitnących przeciwko mszycom i przędziorkom.

Wywar z liści pomidora
l kg świeżych liści pomidora zalać 10 litrami wody i gotować przez pół godziny Po ostudzeniu przecedzić, rozcieńczyć wodą w stosunku l : 3 i dodać 100 g szarego mydła.
Wywar stosuje się do oprysku przeciwko mszycom, przędziorkom, gąsienicom bielinka, owocówkom i pchełkom.

Wywar z tytoniu
400 g odpadów tytoniowych zalać 10 litrami wody i odstawić na 24 godziny, następnie gotować przez 2 godziny, odcedzić i dodać 20 g szarego mydła.
Wywarem opryskiwać rośliny przeciwko mszycom, larwom pluskwiaków i gąsienicom.

Wywar z krwawnika
800 g suszonego krwawnika zebranego na początku kwitnienia zalać 10 litrami wody i gotować przez pół godziny, dodać 40 g szarego mydła.
Wywarem opryskiwać rośliny kilkakrotnie przeciwko mszycom, przędziorkom. gąsienicom bielinka i larwom pluskwiaków.

Wywar z siana
400 g siana zalać l0 litrami wody i pozostawić na 24 godziny, następnie gotować przez 2 godziny, dodać 30 g szarego mydła.
Stosować do oprysku roślin przeciw mszycom, larwom pluskwiaków i gąsienicom.

Ałun
40 g ałunu rozpuścić w małej ilości gorącej wody i uzupełnić do 10 litrów.
Roztwór stosować do oprysku gleby i roślin przeciw ślimakom, mszycom i gąsienicom.

Roztwór szarego mydła
150 – 300 g szarego mydła rozpuścić w 10 litrach wody.
Roztwór stosować do oprysku roślin przeciw mszycom i roztoczom. Gdy do roztworu szarego mydła dodamy 0,5 l denaturatu, łyżkę wapna i łyżkę soli, roztwór można stosować przeciw gąsienicom.

Serwatka
l litr świeżej serwatki wymieszać z l litrem wody,
stosować raz w tygodniu do oprysku roślin przeciw mszycom.

Słonecznie i niedzielnie pozdrawiam! :D

Dzień powszedni na wsi   9 comments

No bo o czym tu pisać…? Teraz najważniejsza na świecie sprawa to to, co się dzieje w polu i w ogrodzie!

Pierwsze zasiewy zrobiliśmy w polu w tym roku wyjątkowo wcześnie – już 7 marca! Nie pamiętam roku, w którym tak wcześnie weszlibyśmy w pole! Ponieważ w ubiegłych latach straszliwie dały nam się we znaki zwierzęta z graniczącego z polem lasu (nasza fasolka, buraczki, marchewka, kapusta… wszystko zeżarły! :evil: ), postanowiliśmy, że się nie damy i postawimy tamę niecnym zapędom.  Wokół tego fragmentu pola, na którym będą rosły warzywa dla nas, postawiliśmy wysokie ogrodzenie z leśną siatką. :cool:

Najpierw było tak:

Potem pierwsze grządki, zasiewy i niedzielna kontrola: rosną już…? :wink:

 

Aż wreszcie, po trzech dniach spędzonych upojnie z oporną materią siatki leśnej… tadam!!!

 

Wracając do domu z pola przechodzimy zawsze obok łąki, na której pasą się konie leśniczego.

 

Konie są tak obłaskawione, że jak tylko widzą kogos na drodze, biegną do niego.

 

I w ciągu kilku chwil są i pytają:  a pogłaskasz nas?

 

Kiedy potem odchodzimy, patrzą wyczekująco: na pewno musicie już iść…?

 

Przy furtce do domu pyszni się leszczyna pogięta, wyjątkowo o tej porze roku piękna.

I ten, skądinąd uroczy widok, przypomina mi, że czas iść na skalniak, oczyścić go z chwastów i przygotować na nowe nasadzenia…

 

I kiedy naszarpię się już ze zdziczałymi jeżynami (miały być bezkolcowe, a mają tych kolców dwa razy więcej niż zwykłe! :evil: ), wyrwę wszystek podagrycznik, który wcisnął się między kamienie, wyciągnę spod głazów trawy i perz – na chwilę przysiadam i patrzę sobie.

 

Zawsze wtedy sobie myślę: jakże my uprzywilejowani jesteśmy! Dane nam było tworzyć to miejsce, ten zielony zakatek, od podstaw, to przyroda dyktuje nam, co i kiedy robić, nigdzie nie muszę pędzić, nie spieszy mi się do drukarni, do banku, do szefa, na zebranie, na konferencję…

Cudowne uczucie, kiedy budze się o 5 rano, jeszcze chwilę leżę i myślę sobie: dzisiaj zrobię porządek z ziołami w ogrodzie, jeśli zdążę, to coś uszyję, a pod wieczór może podejdziemy na pole, zobaczymy, co słychac i posłuchamy ciszy, może dojdziemy do lasu, który tuż obok, staniemy między sosnami, wciągniemy głęboko powietrze i wrócimy do domu, spokojni i bliscy sobie – jak od ponad dwudziestu lat. On się do mnie uśmiechnie, w kącikach oczu ma wtedy takie słodkie kurze łapki…

Jeszcze tylko popatrzymy na wieczorniejące niebo, zajrzymy za stodołę, czy wszystkie narzędzia zabrane z ogrodu i – pora na kolację.

Pozdrawiam Was serdecznie i wszystkim życzę takiego spokoju i takiej radości, oby towarzyszyły Wam zawsze!

Wasza gospodyni wiejska :D

 

 

 

Wiejska świetlica i quilling   6 comments

Dobrze działająca świetlica wiejska to naprawdę ważne miejsce dla wsi. Tutaj można się spotkać, na chwilę oderwać od codziennych obowiązków, zrobić coś dla siebie, porozmawiać z ludźmi i nauczyć się czegoś nowego.

Nasza  swietlica w ciągu ostatnich kilku lat zaczęła wreszcie się zmieniać – wcześniej popadła w zaniedbanie, straszyła brudnymi odrapanymi ścianami, dziurawą podłogą z desek i połamanymi meblami z lat 60-tych.

Kilka lat temu mój Anioł, wówczas sołtys, załatwił nową podłogę do świetlicy, wspomógł nas Kronopol z pobliskich Żar i podarowali nam panele podłogowe. Potem przez kilka lat z rzędu Koło Gospodyń Wiejskich zdobywało nagrody za wieńce dożynkowe – nagrody zostały przeznaczone na wyposażenie świetlicy, np. kupno sporej kozy, która wspaniale grzeje nas zimą w czasie zebrań i spotkań. Tutaj nasza świetlicowa ściana chwały:

Teraz zaś działa nasza radna, która choć z sąsiedniej wsi pochodzi, to i o nas nie zapomina. Zorganizowana została biblioteczka świetlicowa:

Biblioteczka to dary mieszkańców wsi – każdą książkę stąd można bez pytania kogokolwiek wziąć sobie do domu, poczytać, a nawet zatrzymać na zawsze. Zamieszczę tutaj zasady naszej biblioteczki, może posłużą komuś jako inspiracja podobnych działań:

Wczoraj w naszej świetlicy odbyły się warsztaty quillingu, zorganizowane przy pomocy naszej pani radnej i naszych dziewczyn z Łużyckiej Lokalnej Grupy Działania.

Quilling to sztuka coraz popularniejsza, choć wciąż jeszcze nowa. Polega na ozdabianiu różnych przedmiotów kolorowymi zwiniętymi paskami papieru.

Potrzebne są do tego: rozszczepiona wykałaczka (żeby wsunąć pasek papieru), kolorowy papier pocięty na paski szerokości około pół centymetra (najszybciej robi to niszczarka do papieru), klej (znakomicie sprawdza się Magic) i oczywiście przedmiot lub kartka do ozdobienia.

Zwijałyśmy więc, przyklejały, podziwiały prace pokazywane przez biegłe w tej sztuce panie Krystynę i Janinę (panie z naszej wsi), żartowały, popijały kawę i zajadały pyszne domowe ciasta i ciasteczka. Wspaniale spędzony czas! Popatrzcie więc na zdjęcia, celowo zamieszczam je w pełnym rozmiarze po kliknięciu, bo warto przyjrzeć się z bliska pracom Pani Janiny i Pani Krystyny.

Na pewno znajdziecie tutaj mnóstwo inspiracji, prace są przepiękne, uzupełniane także cekinami i kolorowymi koralikami, aż oko rwie!

 

Warto dodać, że wiele inicjatyw w naszej wsi wychodzi od… miastowych! :lol: Sporo już lat temu Gręzawa urzekła swoim położeniem i urodą lasów grono osób ze Zgorzelca. “Miastowi” nabyli kawałek ziemi we wsi i zbudowali sobie mini ośrodek rekreacyjny, kilka rodzin ma tam domki letniskowe i spędzają u nas wiele czasu. Wtopili się w naszą społeczność, często razem z nami się bawią i zapraszają nas do swojego “ośrodka”, wiele rzeczy też pokazują nam (np. quilling), także biblioteczka jest ich inicjatywą.

Nie wierzę, że nie mogą dobrze i zgodnie żyć ze sobą ludzie z miasta i ze wsi – wystarczy troszkę empatii i zrozumienia, a jest naprawdę fajnie!

Cudownej niedzieli wszystkim życzę i idę – dokończyć moją pracę z warsztatów, mam taaaaakie wielkie jajo do ozdobienia! :D

Posted 18 Marzec 2012 by podsosnami in Kreatywnie, Mój kawałek świata

Tagi: ,

Magia   9 comments

I oto – nadszedł czas magii corocznej. Nasze polskie krańce zachodnie cieszą się nieco wcześniejszym ociepleniem, na tyle dużym, że można było zacząć wiosenne zasiewy. Tak!!! :D Na naszym polu już rosną warzywa!!!

Wczoraj pole zostało przygotowane do zasiewu, a dzisiaj powstały grządki i wysialiśmy na nich pierwsze warzywa.

Te, które nie tylko nie “boją się” niższych temperatur, ale bardzo sobie cenią wcześniejsze wysianie: pietruszka, pasternak, rzodkiewka, cebula, groch, wczesna marchewka, szpinak.

Na polu przepięknie, cicho, tylko ptaki słychać i słońce świeci na pochylone plecy.

Zapraszam więc na wiosenne misterium rozpoczynającego się życia przyrody.

Nasiona pomidorów i papryki już wysiane do skrzynek, w najbliższym czasie wysieję też nasiona kwiatów – zachęcam i Was do takich zasiewów, własne kwiaty i warzywa oraz zioła TO JEST TO!!!

Pozdrawiam serdecznie – Wasza gospodyni wiejska. :D

 

Edit: kilka zdjęć z ogrodu wczorajszego i fotki gościa na dębie naszym, żeby choć wirtualnie Was rozgrzać. :D

Już za chwileczkę tak będzie i u Was! :D

Pamięci ofiar katastrofy kolejowej pod Zawierciem   2 comments

Posted 5 Marzec 2012 by podsosnami in Bez kategorii

Porcelany i ludwiki ;)   11 comments

Kocham stare rzeczy, z duszą i tym “czymś” . Najpiękniejsze i najciekawsze sklepy to klamociarnie wszelakie i pchle targi. :lol: Wiem, że wiele osób ma podobnego bzika i cieszy mnie to ogromnie, bo to jest szansa na uratowanie wielu pięknych przedmiotów przed zniszczeniem i wyrzuceniem.

Ostatni nabytek w takiej klamociarni to serwis śniadaniowy: 6 filiżanek ze spodeczkami + 6 talerzyków śniadaniowych. Za jedyne 15 zł stałam się szczęśliwą posiadaczką takiego kompleciku:

Porcelana jest moją małą słabością, więc pewnie jeszcze kiedyś pokażę Wam niektóre z moich perełek. :wink:

Komplecik, który pokazałam powyżej, powędruje do przepastnych czeluści kartonowych na strychu – kiedy przyjdzie czas, stanie się własnością jednego z dzieciątek! :D

Kiedyś kupiłam też za kilka euro taką damę:

Dama doskonale się czuje w salonie i przypomina o “ludwikach trzydziestych drugich”, jak to natrząsa się ze mnie pewien kuzyn. :lol: No co ja zrobię, że lubię? :D

Stare meble i przedmioty mają niepowtarzalny urok i choć czasem trzeba w nie włożyć wiele pracy i serca przy ich odnawianiu, to nic ich nie zastąpi – bo serca wymagały właśnie, nie da się ich po prostu wystawić na śmietnik, jak meble z płyty paździerzowej.

Przedwiośnie zawitało do nas, prawda? :D

No to zostawiam dowód na to, że zima poszła sobie precz:

Pozdrawiam Was przedwiosennie i słonecznie – bo przecież świat jest piękny! :D

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.