Czosnkowy pasztet z kań   6 comments

Ha! Chłop pole z kaniami zdybał! Patrzył i własnym oczom nie wierzył. Na dowód (bo wiedział, że i nam będzie trudno uwierzyć) pstryknął kilka zdjęć. Pole wygląda tak:
DSC_0114
DSC_0103
DSC_0105
DSC_0117

No i trzeba było coś z tym zrobić…
Suszenie to najłatwiejsza ale i najbardziej banalna możliwość, szukałam więc czegoś ciekawszego. I znalazłam! Czosnkowy pasztet z kań! Ponieważ nawet o czymś takim nie słyszeliśmy, postanowiliśmy przepis wypróbować. Pasztet został wykonany i spróbowany…
Pyszny! Zwłaszcza jeszcze ciepły, pychota! I smakuje prawdziwym pasztetem!
No to do rzeczy, oto przepis: należy wziąć kilogram kapeluszy grzybowych z kań, sparzyć je wrzątkiem i odcisnąć, po czym wszystkie podsmażyć na oleju z obu stron. Potem podsmażyć 2 cebule i 2 ząbki czosnku. Dodać do tego namoczoną i odciśniętą 1 czerstwą bułkę i 3 ząbki świeżego czosnku, po czym dwukrotnie zmielić to wszystko. Do masy dodać 3 żółtka i 4 łyżki tartej bułki, doprawić pieprzem, solą i majerankiem. Na koniec dodać pianę ubitą z pozostałych nam 3 białek i delikatnie wymieszać całość.
Masę wlać do foremki keksowej, posypać z wierzchu tartą bułką i słodką oraz ostrą papryką. Rozgrzać piekarnik do 170*C i piec około 40 minut, wyjąć z foremki dopiero po wystygnięciu.
Pycha, polecam! :D
DSC_0118
DSC_0120

Smacznego, kochani!

Źródło przepisu – tutaj.

Posted 11 Wrzesień 2014 by podsosnami in W sosnowej kuchni

Tagged with , , , ,

Cichcem napisałam w „Szkle i ceramice”   9 comments

No zupełnie cichcem, ale napisałam! Zwróciła się do mnie z propozycją współpracy redakcja branżowego czasopisma „Szkło i ceramika”. Wyzwanie mi się spodobało i oto… powstał pierwszy artykuł, opowiadający o ceramice ironstone czyli angielskim fajansie. Cieszę się bardzo, że dane mi było współpracować z Redakcją, mam nadzieję, że jeszcze jakieś artykuły powstaną, bo bardzo miło jest pogrążyć się w wiadomościach na temat własnego hobby i spróbować zebrać to w całość tak, aby może i ktoś inny mógł czegoś się dowiedzieć. :D
IMG_0002 (2)
IMG_0003 (2)
IMG_0004 (2)
Zachęcam więc tych, którzy lubią ładną porcelanę, do zainteresowania się czasopismem i zdradzę, że… już pisze się artykuł o porcelanie miśnieńskiej. :wink:
Tymczasem u nas roboty huk, gości mnóstwo, na polu wszystko rośnie i owocuje. Dzień mija nam za dniem, nawet nie bardzo zauważamy, kiedy jeden tydzień się skończył, a drugi zaczął. Nadchodzi bardzo dla nas gorący czas, czyli jesień, kiedy mnóstwo naszych zaprzyjaźnionych Gości przyjeżdża do nas na grzyby, suszarnia pracuje na pełnych obrotach, a tematem dnia są dla wszystkich łupy z lasu.
Póki co – my mamy nasze zbiory z pola, takie przywozimy do domu co kilka dni.

IMG_0006a
A wokół wciąż kolorowo i pięknie. :D
IMG_0005 (2)
IMG_0005
IMG_0010 (2)
IMG_0010
IMG_0012 (2)
IMG_0014
IMG_0018 (2)
IMG_0050
IMG_0053

Miłego tygodnia, kochani!

Posted 24 Sierpień 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , ,

Szybko, biegiem!

Tak właśnie teraz robimy większość rzeczy w gospodarstwie. A dzieje się mnóstwo! Pisałam o warsztatach serowarskich – warsztaty już za nami, było cudnie, poznaliśmy wspaniałych nowych ludzi, nauczyliśmy się mnóstwa nowych rzeczy, wysłuchaliśmy przy ognisku mnóstwa nowych opowieści. A i nasz basen nie stał pusty, bo pogoda nie żartowała i mieliśmy przez cały czas 35*C w cieniu! Trzeba więc było znaleźć też czas na przerwę w pracy i wskoczenie do basenu na małe orzeźwienie. ;)

P1190107

P1190176

P1190074

P1190148

IMG_4379

 

I zaraz jak skończyły się warsztaty,dojrzało zboże i trzeba było zrobić żniwa.Najpierw podkaszanie pola,żeby kombajn mógł na nie wjechać i zacząć pracę. Ale w czasie podkaszania… Konieczne jest użycie kosy,przydaje się też sierp. No i nie może się obejść bez osoby,która odbiera skoszone zboże spod kosy i związuje powrósłem, żeby powstał snop, na fotkach widać Babcię i sąsiadkę, które związują snopki. Także nasi Goście nie zasypiali gruszek w popiele i pomagali jak mogli! :D

P1190325P1190333

P1190340

P1190371

P1190460

A następnego dnia po żniwach spadł błogosławiony, długo oczekiwany deszcz! Uff, bardzo już na niego czekaliśmy, drzewa zaczęły w suszy i nieprawdopodobnym upale gubić liście i wyglądają, jakby była już jesień. Po deszczu ziemia na polu nawilgła, zmiękła, spulchniała. No to biegiem! I dzisiaj w słońcu i gorącu szybko robiliśmy drugą przerywkę marchewki, dopóki korzenie łatwo dają się wyciągnąć. :wink:

Ot, takie zwykłe życie na wsi. Miłego weekendu, kochani!

Wasza gospodyni wiejska

Posted 26 Lipiec 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , , , ,

Licheń – hit czy kit?   4 comments

Wokół bazyliki w Licheniu było i wciąż jest wiele kontrowersji. Mówi się, że wyjątkowy pomnik braku gustu i przepychu, że komercja przede wszystkim, że ogrom pieniędzy, które mogły zostać przeznaczone na lepsze cele. Byłam w Licheniu lata temu, kiedy jeszcze był to właściwie wielki plac budowy, a gotowa była dopiero bazylika dolna. Już wówczas widać było, że będzie to ogromna świątynia, urządzona bardzo bogato. Wrażenie wówczas było przytłaczające i w sumie smutne. I jeszcze kilka dni temu powiedziałam, że Licheń to pomnik złego gustu i przepychu.

Ale… pojechaliśmy. 8 lipca minęła 25 rocznica naszego ślubu, męża Mama zamówiła nam mszę dziękczynną w bazylice. Chcieliśmy tam być. I oto po kilkugodzinnej podróży ukazały się nam takie widoki:

100_9904

100_9828

100_9805

 

 

100_9698

100_9760

100_9746

100_9704

100_9728

100_9726

100_9753

100_9750

I jeszcze niemniej ważna część licheńskiej świątyni: ogrody ją otaczające.

100_9765

100_9772

100_9773

100_9778

100_9789

100_9796

100_9801

100_9809

100_9810

100_9816

100_9834

I takie mam przemyślenia po tym wyjeździe: oczywiście, że w wielu miejscach myśl o bezguściu narzuca się sama. Jednak… w wielu miejscach pomyślałam: aha, to tak wygląda w Watykanie ten pomnik, to miejsce, znajomy z fotografii watykańskich widok… Świątynia jest ogromna. A wokół niej ogromne ogrody, w których niezliczona ilość pięknych miejsc. Pomników polskiej historii, można by lekcje postawy patriotycznej bez żadnego problemu prowadzić. Mnóstwo też po prostu pięknych cienistych zakątków, stawów z cudownie kwitnącymi liliami wodnymi, wszędzie jest pełno ławeczek w cieniu i miejsc pod daszkiem, żeby usiąść i odpocząć. Spacerując po świątyni i wokół niej mieliśmy oboje naprawdę dużo przyjemności! A do tego świetna organizacja. W każdym miejscu obecne wskaźniki, jak trafić do świątyni, kamiennej Golgoty, baru, których jest kilka, toalet, których nie brakuje. Tuż przy świątyni jest duży bezpłatny parking dla każdego. Obok kilka naprawdę dużych domów pielgrzyma, gdzie można zarezerwować wygodne pokoje. A naprzeciw świątyni piękne jeziorko, dające powiew świeżego powietrza w upalne dni. Tam jest po prostu… pięknie! :D Określenie, które natychmiast i natrętnie mi się nasuwa to „Watykan dla ubogich”. I to we wszystkich tego wyrażenia znaczeniach. Bo przecież to ogromnie ważne miejsce dla wielu osób, często starszych, których nigdy nie będzie stać na to, by pojechać i zobaczyć Watykan na własne oczy. Bazylika w Licheniu może dać im poczucie, że dotknęli i obejrzeli coś ważnego, coś wyjątkowego, a jeszcze jeśli wzięli finansowy udział w jej budowie, to myślę, że mają ogromną satysfakcję i poczucie radości. I choćby dlatego ta świątynia jest potrzebna.

Że komercja…? Ale gdyby nie było domów pielgrzyma, toalet, księgarni w bazylice z pamiątkami, byłoby bardzo źle i byłoby (i słusznie) wielkie narzekanie. Jest świetna organizacja, bary, toalety, noclegi i pamiątki i wszystek dochód idzie na to, żeby miały pracę osoby tam zatrudnione, a nadwyżki na utrzymanie i rozwój świątyni i terenów wokół niej. I bardzo dobrze – bo przecież znacznie sprawiedliwiej jest, żeby to ci, którzy stworzyli to miejsce, korzystali z profitów – prawda?

Podsumowując więc – jak dla mnie HIT!

Wasza zdumiona i szczęśliwa gospodyni wiejska. :D

Posted 10 Lipiec 2014 by podsosnami in Dookoła naszego kawałka świata

Tagged with ,

Kochać ziemię – jakie to łatwe!   6 comments

Życie na wsi biegnie zawsze swoim torem, niezależnie od wszystkich zaplanowanych (i niezaplanowanych :wink: ) przez nas wydarzeń. Rano, raniuśko wstaję i idę w pole, bo potem będzie ze gorąco. Po drodze wdycham rześkie powietrze i zapach świeżo skoszonego siana na łące sąsiada. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ten zapach działa tak przyjemnie na nas? Nie wiem, dlaczego tak jest, ale wystarcza mi korzystanie z tej radości!

Powoli idę wzdłuż naszego pola – w tym roku tutaj posialiśmy żyto, orkisz jest na innym kawałku. Wyrosło to żyto przysłowiowo – niczym gaj, wyższe od nas obojga! Sama radość w sercu, kiedy się patrzy na takie pole, a w głowie samo się pojawia: wpłynąłem na suchego przestwór oceanu…

100_9612

 

100_9611

 

100_9613Kiedy dochodzę już do grządek warzywnych, wiem, że na polu bliżej lasu, tam gdzie ostatnio była przewracana ziemia, są żurawie. Zawsze razem oba. Ich klangor to mój ulubiony głos ptasi, tak donośny, a zarazem tak tęskny!

100_8903

100_8904

 

 

Nad lasem kołuje myszołów, szuka zdobyczy. Teraz poluje bardzo często, codziennie go widzę, jak kołuje nad naszym polem i sąsiednimi łąkami. Musi wykarmić młode, więc pracuje niestrudzenie. Znacie głos myszołowa?

A potem, kiedy już plecy mówią mi, że czas wracać i odpocząć, idę i mam taki widok:

100_9615

 

Wrócę, coś przegryzę i pójdę do ogrodu, tam też dużo pracy…

100_9616

100_9617

100_9618

Wszystkiego dobrego, kochani! :D

Zapraszamy na warsztaty serowarskie!   7 comments

Rzadko bardzo tutaj piszę o sprawach czysto agroturystycznych, ale TAKIEJ okazji pominąć nie mogłam. Zapraszamy serdecznie wszystkich chętnych na warsztaty serowarskie i piekarnicze w naszym gospodarstwie, pierwsze! :D

Zrobimy sery domowe – mozarella, domowy ręczny, ricotta, gouda… Upieczemy pyszny chleb na zakwasie, ziołowy, pachnący, fantastyczny. Nastawimy zakwas dla wszystkich uczestników warsztatów, żeby mogli wziąć go do domu i tam uraczyć całą rodzinę znakomitym pieczywem. będzie dużo pracy ale i dużo śmiechu i jeszcze więcej pysznego jedzenia, domowego, bez grama chemii spożywczej! Uczestnicy warsztatów mają gwarantowany nocleg i wszystkie posiłki, będzie więc smacznie i radośnie. TUTAJ mnóstwo zdjęć z naszego gospodarstwa, a warsztaty odbędą się w dniach od 18 do 20 lipca. Po wszystkie szczegóły zapraszamy do nas na maila: dompodsosnami@interia.pl.

Poniżej zdjęcia z warsztatów, które stały się dla nas inspiracją – serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy Akademii Siedliska pod Lipami!

100_8397

 

100_8401

100_8407

100_8442

chleb

Do pysznego zobaczenia! :D

Miśnia – jak się robi cuda   7 comments

Bo nie inaczej człowiek w myśli nazywa to, co można w miśnieńskiej fabryce porcelany obejrzeć. Porcelanowe cuda powstają tutaj wciąż, a przyjrzenie się procesowi ich tworzenia jest arcyciekawe.

Porcelana najpierw jest szarą masą plastyczną, podobną do gliny. Taką masę wtłacza się do formy, starannie, żeby nie powstawały pęcherze powietrza. Jedno porządne dociśnięcie i… mamy przyszłą filiżankę lub detal porcelanowy.

100_8950

Nie jest to jednak takie proste. Miśnieńska wytwórnia robi nie tylko filiżanki, ale tworzy wiele skomplikowanych i pięknych form, np. figurki i posążki. Czasem takie rzeczy miewają uszkodzenia lub niedokładności i trzeba je poprawić albo po prostu dodać jakieś detale do wyrobu.

100_9031a

Na zdjęciu widzicie trzy figurki – to takie same figurki, tylko każda kolejna jest po wypaleniu. W czasie wypału każda rzecz traci 16% ze swojej wielkości. Możecie więc zobaczyć, jak zmienia się wielkość figurki po każdym kolejnym wypale.

Pani widoczna na zdjęciach to osoba naprawiające różne uszkodzenia powstałe w procesie tworzenia cuda. Na zdjęciu widać, jak na dłoni formuje płatki kwiatu, który następnie umieści w kompozycji. Precyzja i piękno detali są niezwykłe, a jeszcze bardziej niezwykłe jest patrzenie na to, jak precyzyjnie i pozornie łatwo poruszają się dłonie twórców tych cudów.

100_9034

100_9036a

Tutaj na najniższej półce mamy pokazany proces powstawania wzoru na gotowym talerzu. Niektóre wzory są najpierw wstępnie nanoszone na wyrób za pomocą folii perforowanej, jak na pierwszym talerzu z lewej. Potem talerz trafia do malarki lub malarza i powstaje wzór – za fotografii słynny miśnieński wzór cebulowy. Na talerzu nr 4 możemy zobaczyć, że szkliwo przed wypałem jest nieprzezroczyste i prawie całkowicie znika pod nim namalowany wzór. Ostatni talerz jest po wypaleniu – szkliwo stało się przezroczyste, farba uzyskała właściwy kolor, a talerz stał się mniejszy.

Na regale tym mamy pokazane najbardziej znane wzory porcelany miśnieńskiej: cebulowy (niebieski), bluszczowy (zielony z lewej) i ornamentalny (zielony z prawej).

100_9045a

A tutaj można zobaczyć, jak inne są kolory farb przed wypaleniem – każdy kolejny wypał powoduje zmianę koloru wzoru.

A teraz… teraz pozostaje tylko wejść na sale wystawowe i oglądać, oglądać, oglądać…

100_9060

100_9065a

100_9067ab

100_9070a

100_9073a

100_9078

100_9115

100_9125

100_9143

100_9135

100_9155

100_9153

100_9156

100_9157

Miłego weekendu, kochani!

Posted 13 Czerwiec 2014 by podsosnami in Dookoła naszego kawałka świata

Tagged with , ,

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 31 obserwujących.

%d bloggers like this: