Teraz na pewno nie!   11 comments

Nie będę o świętach pisała, bo jakieś szaleństwo opanowało już świat medialny. W reklamach już oczywiście obecne świąteczne klimaty, piosenki i padający śnieg, w wydawnictwach już wszędzie pojawiają się porady jak w prosty sposób przygotować dekoracje świąteczne, już zaczynają się promocje zakupowe… I tak sobie myślę, jakże naszym życiem usiłują pieniądze sterować. Bo przecież wszystko to obliczone jest na zysk, na jak największą sprzedaż, na jak najdłuższe wykorzystanie magii świąt, odwołanie się do naszych uczuć i zarobienie na tym. Stąd wzięło się u nas halloween – handel chce zarobić, w sklepach coraz więcej towarów okolicznościowych do sprzedania. Potem natychmiast święta trzeba wykorzystać, bo w styczniu będzie zastój.
A we mnie opór wewnętrzny silny się budzi. Na pewno nie będę teraz zajmowała się przygotowaniami do świąt, bo jeszcze do nich bardzo daleko! Wprost uwielbiam ten czas przygotowań, ale w grudniu, a nie teraz! Teraz wciąż jeszcze można i trzeba korzystać z uroków jesieni, chłonąć słońce, ciszę, spokój, ciepło. Nie dajmy się zwariować i odkryjmy na nowo urok długich jesiennych wieczorów z dobrą książką przy kominku, z czymś słodkim pod ręką albo lampką dobrego wina. Ja w tym roku znowu zakochałam się w szydełku, trzyma mnie przy sobie jak przyklejoną. Planuję już szczegóły wyjazdu do Skandynawii, już teraz cieszę się na odwiedziny mojego najulubieńszego sklepu na Rugii, myślę o tym, ileż zdjęć tam znowu zrobię!
A tymczasem w ogrodzie…
103_0568
103_0577
103_0578
103_0583
103_0564
103_0584
103_0599
103_0589
103_0587
103_0593
103_0605

Czyż to nie piękny listopad? Cieszę się więc taką złotą jesienią i namawiam także Was do tego. Jutro Dzień Niepodległości – koniecznie wywieście flagę w oknie lub na domu!
Miłego świętowania i spokojnego tygodnia, kochani!

Posted 10 Listopad 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , ,

I popłynęliśmy…   10 comments

Pięknie popłynęliśmy, bo tym razem z Green Canoe. :D Na pewno znacie ten internetowy magazyn i blog prowadzącej Asi, tym razem zabraliśmy się i my w taki rejs! Bardzo nam było miło, że mogliśmy opowiedzieć o sobie coś więcej, że dane nam było współpracować z Asią, która jest bardzo ciepłą, fantastyczną kobietką. Dziękujemy ogromnie za tę możliwość, a teraz… Teraz nakładamy sobie ciasto, nalewamy kawę żołędziową (własną! o tym w następnym poście będzie) i… zagłębiamy się w lekturze. Zapraszamy i Was do poczytania! :D

GCS

Tymczasem my idziemy do jadalni i czytamy… :D

DSC_0027

DSC_0025

DSC_0068

DSC_0023

DSC_0019

DSC_0042

Asiu – raz jeszcze dziękujemy Tobie i całemu zespołowi redakcyjnemu za ten rejs, było cudnie!

Miłego weekendu, kochani! :)

Posted 7 Listopad 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Szybki stroik na Wszystkich Świętych   4 comments

Dzisiaj pokażę, jak robiłam baaardzo prosty stroik z wykorzystaniem kształtki styropianowej jako podkładu.
Miałam styropianowy kwadrat, gruby i sztywny, poprzednio służył jako opakowanie bojlera. Rozcięłam go w taki sposób, aby uzyskać cztery spore narożniki, z wyższą i niższą częścią. Następnie zaczęłam układanie gałązek, które wcześniej nacięłam w ogrodzie z naszych bujnie rosnących iglaków. Zacząć trzeba od najniższych i najbardziej ukrytych potem partii, bo jeśli zaczniemy od największych gałązek, to potem trudno będzie się dostać do spodu, żeby schować pod zielenią wyłażący biały kolor. :wink: Każdą gałązkę zaostrzyłam na końcu, żeby dało się ją trwale zamocować w styropianie i żeby nie wypadała.
103_0551

103_0553
103_0554

Pozostaje teraz tylko przykleić na gorąco ozdoby, zawiązać ewentualne wstążki, kwiaty na długich drucikach można również wetknąć w styropian, będą pięknie się trzymały.
Oto rezultat moich poczynań, nie są to żadne nadzwyczajne piękności, ale robiłam je z myślą o naszych najbliższych, którzy odeszli i oni to będą wiedzieli. Pokazałam też tył stroików, będzie wyraźnie widać jaka jest ich budowa. Robi się je szybciutko, nieco ponad pół godzinki i taki stroik będzie gotowy.

103_0562

103_0563

Pozdrawiam serdecznie i spokojnego weekendu wszystkim życzę!

Posted 30 Październik 2014 by podsosnami in Kreatywnie, Mój kawałek świata

Tagged with , ,

Wakacje, wakacje! :D   13 comments

Dla nas wakacje zaczynają się wtedy, kiedy dla innych się kończą. Gdy wyjadą już ostatni goście jesienni, gdy spokojnie możemy już przygotowywać gospodarstwo do zimowej pory. To dla nas czas wielkiej radości, bo choć obecność gości jest dla nas zawsze źródłem uśmiechu i wielkiej satysfakcji, to… któż wakacji nie lubi? :wink:
Zwłaszcza, że nasza nadpobudliwość ma się dobrze i jak co roku, zafundowaliśmy sobie dodatkowe projekty, wykraczające poza naszą gospodarską codzienność. Tym razem był to… stary kurnik. Zrezygnowaliśmy z posiadania kurek, z wielu względów, ale został nam kurnik. No i nie dało się usiedzieć, trzeba było coś wymyślić… :lol:
Nowy projekt to sklepik przy gospodarstwie, miejsce, gdzie kiedyś, jak mamy nadzieję, będzie można sprzedać swoje plony i nie tylko plony, ale także przetwory, domowy chleb na zakwasie, może domowy makaron, może rękodzieło… Marzy nam się normalność, taka jak w innych unijnych krajach, gdzie u farmera można kupić jego sery, wina, chleb, przetwory, a nie tylko gołe ziarno zbożowe czy marchewkę. Wciąż mamy nadzieję, że ustawodawstwo polskie w końcu umożliwi to rolnikom bez zakładania firmy, przygotowywania wielu wykafelkowanych sterylnie czystych sal i przestrzegania rygorów sanitarnych wymyślonych dla kosmonautów, aby żywność dla nich przygotowana była sterylna i aby nie mogli mieć rozstroju żołądka, bo w kosmosie byłoby z tym trudno sobie poradzić. System nazwano HACAP i stał się utrapieniem wielu drobnych przedsiębiorców spożywczych… :(
Tak czy siak, wciąż mamy nadzieję na normalność i dlatego postanowiliśmy z tego:
100_9548

100_9550

uczynić to:

IMG_0271

DSC_0019

IMG_0267

DSC_0018

Wnętrze naszego sklepiku wymaga jeszcze sporo pracy, ale… tego to my się nie boimy! Zwłaszcza, że mamy fachowe wsparcie w wielu z naszych Gości i Przyjaciół, Ewa z Przytulnego Domu już od dwóch lat pomaga nam poprawiać wygląd gospodarstwa, Danusia i Malutka dzielnie też nam sekundują, poprawiają, podpowiadają i tworzą wystrój jadalni, a Pani Lidia wymyśliła już świetną nazwę dla naszego sklepiku.
Skoro ma być sklepik „całą gębą”, to i towar trzeba jakoś fachowo zapakować… Zioła nasze dostały nowe torebki, sporo większe, bo zawierające około 100 g ziół.
103_0527

No i – last but not least – jeszcze sobie napisałam kolejny artykulik o porcelanie, tym razem o miśnieńskiej w „Szkle i Ceramice”. Zachęcam do zajrzenia na stronę czasopisma, może zostaniecie ich czytelnikami, bo pisze się tam o wielu ciekawych rzeczach. :)
Proszę, oto dowody winy:

103_0533

103_0534

Miłego tygodnia, kochani! A ja idę na spacer do ogrodu… :D

100_7384

Park Mużakowski – jesienny, czarujący   7 comments

Zawsze bardzo czekam na jesień, bo oznacza wyciszenie, czyli stan, który bardzo lubię, jest mi niezbędny do właściwego funkcjonowania. No i – oczywiście! – jest taka piękna! Bez żalu żegnam upalne i głośne lato, suche i nieznośnie gorące dni, czas kiedy w lejącym się z nieba żarze trzeba podlewać i grządki na polu i wszystko wokół domu, ogród, sad, rośliny doniczkowe. Teraz nadszedł moment zwolnienia, wytchnienia, uspokojenia, zachwycenia. Babioletnie pajęczyny festonami rozciągają się we wrzosach leśnych i w trawach na polu, wieczorem z daleka niesie się niski basowy ryk jeleni, a księżyc świeci jasno, jaśniutko. Rano wszystko tonie w cichych mgłach, a we dnie… W ciągu dnia jest tak kolorowo, tak cicho, słonecznie!
W takiej porze parki są cudownym miejscem do spacerów. Pozwólcie więc, że zabiorę Was do Parku Mużakowskiego, o którym już tutaj pisałam. Jest jednak tak piękny, że zasługuje na to, by pisać o nim i pokazywać go jak najczęściej. :D
Książę Puckler, jego projektant, był jednym z największych XIX-wiecznych znawców sztuki ogrodowej w Europie. Zaprojektował park krajobrazowy bardziej angielski niż strzyżony francuski, ale starannie rozmieścił osie widokowe i wykorzystał naturalne tarasy nad Nysą Łużycką, aby pokazać piękno natury i samych Łużyc. Przywiózł sobie z Arabii 11-letnią niewolnicę kupioną na targu, wyprosił ze swojej posiadłości słynną śpiewaczkę, czyniącą mu awanse, urządził komnaty w stylu arabskim, a pochować się kazał… w piramidzie, razem z księżną Lucie. Spoczywają tam do dziś.
Ciekawiście? No to o tym kiedy indziej, a teraz zapraszam na spacer, proszę zobaczyć jak wygląda książęce dzieło, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. :wink:

103_0351

103_0356

103_0369

103_0376

103_0381

103_0384

103_0393

103_0413

103_0427

103_0441

Na wielu drzewach w parku można zobaczyć ślady prób ich ścięcia. Olbrzymy ocalały, bo… ich pnie po ciężkich walkach nad Odrą i Nysą są nafaszerowane ołowiem, jak dobra kasza sperką. Wszystkie piły się na tym ołowiu zatrzymywały i psuły!

103_0446

103_0447

103_0455

Posted 12 Październik 2014 by podsosnami in Dookoła naszego kawałka świata

Tagged with ,

Pyszna aroniówka z liśćmi wiśni   7 comments

No wieeeeem, jak zwykle w sezonie opuściłam się i mało piszę… :wink: Postanowiłam się zrehabilitować i na prośbę Ani z kołowrotkiem zamieścić przepisik bardzo na czasie, na pychotną aronióweczkę!
Potrzebujemy:
1,5 l wody
2,5 l wódki czystej
1 kg owoców aronii
400 liści wiśni
2 kg cukru
2 cukry waniliowe
garstkę gożdzików
3-4 cytryny

Do wody dodać wszystkie składniki poza wódką i zagotować przez pół godziny. Zostawić na noc, rano odcedzić, dodać wódkę, rozlać do butelek. Gotowe!
Prawda, że szybciutkie?
Ja jednak zazwyczaj dodaję jeszcze trochę syropu (wody z cukrem i wanilią), bo ta wersja, jaką podałam jest dla mnie trochę za mocna. Rozcieńczam ją więc jeszcze wodą z cukrem dotąd, aż uznam, że nie szczypie mnie w gardło i język i dopiero wtedy uważam aroniówkę za gotową. Mniam!
103_0342

103_0340

Kończy się nam sezon, grzybów już coraz mniej…
A piękne były w tym roku, las rozsłoneczniony, wspaniały, grzyby przepyszne!

103_0099

103_0086

103_0087

103_0098

Po cichu Wam powiem, że szykują się jeszcze pewne niespodzianki na koniec tego sezonu, ale… o tem potem!

Czosnkowy pasztet z kań   11 comments

Ha! Chłop pole z kaniami zdybał! Patrzył i własnym oczom nie wierzył. Na dowód (bo wiedział, że i nam będzie trudno uwierzyć) pstryknął kilka zdjęć. Pole wygląda tak:
DSC_0114
DSC_0103
DSC_0105
DSC_0117

No i trzeba było coś z tym zrobić…
Suszenie to najłatwiejsza ale i najbardziej banalna możliwość, szukałam więc czegoś ciekawszego. I znalazłam! Czosnkowy pasztet z kań! Ponieważ nawet o czymś takim nie słyszeliśmy, postanowiliśmy przepis wypróbować. Pasztet został wykonany i spróbowany…
Pyszny! Zwłaszcza jeszcze ciepły, pychota! I smakuje prawdziwym pasztetem!
No to do rzeczy, oto przepis: należy wziąć kilogram kapeluszy grzybowych z kań, sparzyć je wrzątkiem i odcisnąć, po czym wszystkie podsmażyć na oleju z obu stron. Potem podsmażyć 2 cebule i 2 ząbki czosnku. Dodać do tego namoczoną i odciśniętą 1 czerstwą bułkę i 3 ząbki świeżego czosnku, po czym dwukrotnie zmielić to wszystko. Do masy dodać 3 żółtka i 4 łyżki tartej bułki, doprawić pieprzem, solą i majerankiem. Na koniec dodać pianę ubitą z pozostałych nam 3 białek i delikatnie wymieszać całość.
Masę wlać do foremki keksowej, posypać z wierzchu tartą bułką i słodką oraz ostrą papryką. Rozgrzać piekarnik do 170*C i piec około 40 minut, wyjąć z foremki dopiero po wystygnięciu.
Pycha, polecam! :D
DSC_0118
DSC_0120

Smacznego, kochani!

Źródło przepisu – tutaj.

Posted 11 Wrzesień 2014 by podsosnami in W sosnowej kuchni

Tagged with , , , ,

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 32 obserwujących.

%d bloggers like this: