Hyzop – ziele mało znane   3 comments

Za oknem jeszcze paskudna pogoda, deszcz, wiatr i zimno. Ale to dobry czas, żeby przygotować się do wiosny, pomysleć o tym, co zasiać i posadzić w ogrodzie.
Chciałabym dzisiaj zachęcić Was do posiania hyzopu lekarskiego.
To ziele pochodzi z krajów basenu Morza Śródziemnego, łatwo więc domyślić się, iż dobrze się czuje w ciepłych i dość suchych glebach, najlepsza będzie dla niego ziemia piaszczysta i nieurodzajna, będzie się tam doskonale czuł.
Siejąc hyzop, zawrzecie bliższą znajomość z zielem doskonale znanym już starożytnym, wielokrotnie wymienianym w Biblii. W Starym Testamencie wskazywany jest jako środek oczyszczający: „Aby dokonać oczyszczenia, mąż czysty weźmie hisop, zanurzy w wodzie i pokropi namiot oraz wszystkie sprzęty i wszystkich, którzy się tam znajdują”. Szczególne zasługi w rozpowszechnianiu hyzopu położyły zakony benedyktynów i cystersów, a w polskim herbarzu pojawił sie po raz pierwszy w XVI wieku, pisał o nim Marcin z Urzędowa.
Ma wiele właściwości leczniczych. Podanie wyciągu z hyzopu doustnie zatrzymuje biegunkę, reguluje perystaltykę jelit, wiąże toksyny bakteryjne, może też powodować wiatry (leczenie wzdęć) oraz zwiększa wydzielanie soków żołądkowych.
Hyzop jest też stosowany w schorzeniach górnych dróg oddechowych, przy dychawicy oskrzelowej, jest jednym ze składników znanego aptecznego leku ziołowego przeciwko ostrym napadom kaszlu, Pectosolu.Znajduje także zastosowanie w leczeniu siniaków, obrzęków i trudno gojących się ran.
Ja jednak najczęściej wykorzystuję hyzop w kuchni, jako ziele przyprawowe. Zbieram wtedy, kiedy zaczyna się kwitnienie, w jego początkowej fazie. Ścinam kwitnące pędy wraz z liśćmi przed południem, w słoneczny dzień, kiedy obeschną z rosy i zaczną wydzielać olejki eteryczne. Potem suszę i dobrze wysuszone rozkruszam i przesiewam starannie.
Hyzop ma lekko cierpko-gorzkawy smak i wspaniały aromat. Znakomicie nadaje się do przyprawiania nieco mdłych potraw (zupy i potrawy z fasoli, ziemniaków), doskonały także do mięs, pomidorów, sałatek warzywnych.  We Francji i Hiszpanii dodaje się szczyptę hyzopu do wielu sosów, do majonezu i różnych sałatek jarzynowych. Ziele i olejek znajdują zastosowanie również w winiarstwie do produkcji wermutów oraz przemyśle spirytusowym do sporządzanie gorzkich likierów typu Chartreuse i benedyktynki, którym nadaje pikantny, gorzkawy smak. Na Bliskim Wschodzie sfermentowane liście hyzopu służą do sporządzania orzeźwiających, niskoalkoholowych przetworów. Hyzop jako przyprawa jest popularny także na Węgrzech oraz w Niemczech, gdzie dodawany jest do zup. Jest też składnikiem wielu mieszanek przyprawowych. Dodaję go też do ciasta, kiedy piekę chleb – pieczywo staje się aromatyczne i zyskuje wspaniały smak.
Jest to roślina bardzo niewymagająca, a przy tym dekoracyjna. Krzew hyzopu do złudzenia przypomina krzew lawendowy – różni się tylko kolorem liści, które nie mają charakterystycznego dla lawendy lekkiego srebrnego połysku. Kwiatostan hyzopu jest bardzo podobny do kwiatostanu lawendy, tworzy bardzo podobne kłosy kwietne o fioletowym zabarwieniu. Bardzo lubię sadzić hyzop w ogrodzie jako roślinę obwódkową, pięknie się rozkrzewia i wspaniale kwitnie. Trzeba go przycinać w ciągu roku 2-3 razy po kwitnieniu i kiedy ma zbyt długie pędy, to pomaga krzewinkom ładnie się rozrastać i zagęszczać. Jest też rośliną miododajną, bardzo polecaną jako pożytek dla pszczół.
Jednak kobiety w ciąży powinny uważać, aby nie używać zbyt wiele hyzopu. Spożycie zbyt dużej jego ilości może wywołać drgawki i poronienia, więc należy być ostrożnym. Ale bez strachu – trzeba by NAPRAWDĘ mnóstwo hyzopu zjeść, żeby sie narazić na takie skutki, 2,5 mg olejku hyzopowego (nie ziela!) na 1 kg masy ciała. Dawka powyżej 15 kropli olejku do inhalacji także może być szkodliwa, więc inhalacje najlepiej robić po konsultacji z aromaterapeutą.
Ja bardzo lubię hyzop, często używam go w kuchni, jest bardzo aromatyczny i wspaniale wzbogaca własną mieszankę ziół prowansalskich!
Smacznej i miłej niedzieli wszystkim życzę! :D

źródło: runy.p2a.pl

żródło: leszno.olx.pl

 

APEL   Leave a comment

Proszę, pomóżmy uratować życie spracowanego konika, Nataszy.

Przeczytajcie TUTAJ  i pomóżcie, Kochani, tak bardzo liczę na Was!!!

Dziękuję.

Posted 3 Styczeń 2012 by podsosnami in Dookoła naszego kawałka świata

Scrapping, decoupage i haft krzyżykowy   5 comments

Święta już minęły, choć nie mam poczucia, że coś się skończyło. Jakoś ciągle w głowie mam, że teraz zaraz sylwester, a potem jeszcze Trzech Króli i właściwie dopiero na dobre zacznie się karnawał. 8-)

Tymczasem dostaję wciąż prezenty, za które teraz chcę podziękować. :D

Nasz Anioł, Kajka, przysłała mi w prezencie przeuroczą bombkę decoupage, którą z wielką radością na choince zaraz powiesiłam:

Kajko, Kochana – BARDZO  Ci dziękuję, bombka jest prześliczna, a jej forma medalionu chyba nawet bardziej mi się podoba, niż kulista.  Tylko od Ciebie pochodzą przedmioty tak delikatne, tak subtelne i tak pełne uroku. Nie zasłużyłam na nią, ale – bardzo się cieszę! :P :D

Okazuje się, że nie tylko Kajka mnie troszkę lubi. :wink:

Lubi mnie też chyba nasza scrapująca Wiosanka, czyli Ania.  Od Niej dostałam przepiękny specjalnie dla mnie wykonany przepiśnik – śliczny! 

Trafił prosto w charakter naszego domu, zielony jest jak nasze lasy sosnowe i delikatny jak igiełki sosny. Aniu – dziękuję bardzo, ogromną radość mi sprawiłaś! 

 

Aniu, Kochana  - moją uwagę przykuło piękne logo z Twoim godłem jako twórczyni przepiśnika:

Czy mogłabyś u siebie zamieścić tutorial krok po kroku, jak stworzyć taką „pieczęć” okrągłą ze swoim logotypem? Chętnie bym stworzyła coś podobnego na potrzeby Domu Pod Sosnami, kiedy Goście coś kupują lub dostają, to byłoby pięknie oznaczone. Tylko tak naprawdę krok po kroku… :oops:

I na koniec nie wytrzymam, muszę się pochwalić! 

Kto mnie troszkę zna, wie, że uwielbiam ganiać po klamociarniach wszelakich i pchlich targach, cudeńka różne wygrzebując po jakichś śmiesznych cenach. :D

I znowu mi się udało! :lol:

Na pchlim targu niedaleko Heidelbergu udało mi się kupić taki obraz haftowany krzyżykowo:

Obraz jest duży, ma rozmiar około 60 x 60 cm. Ktoś musiał się nad nim wiele napracować. Fotografia dość wiernie oddaje kolory, obraz bardzo mi się podoba, bo tworzy absolutnie nostalgiczny i idylliczny klimat, taki, jaki lubię najbardziej. Kosztował… 7 euro. 

Mam więc trzy piękne prezenty choinkowe rękodzielnicze. 

DZIĘKUJĘ BARDZO WSZYSTKIM TWÓRCZYNIOM! 

We wszystkich przedmiotach widać serce, charakter i poświęconą pracę. 

Ja po prostu mam wielkie szczęście! :wink:

Przedsylwestrowo wszystkich pozdrawiam serdecznie! 

 

Wesołych, pięknych, niezapomnianych świąt!   3 comments

Posted 22 Grudzień 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi: , , ,

Idą święta!   3 comments

Kolędujmy więc.  :D

Radosnego przedświątecznego nastroju wszystkim!

Posted 14 Grudzień 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi: , ,

Świąteczna szopka po liftingu   7 comments

Pamiętacie szopkę, którą za 5 zł w mojej klamociarni ulubionej nabyłam?

Najpierw wyglądała tak:

 

Po  zmianach, drobnych uzupełnieniach scenografii i pomalowaniu – tadam!!! :D

Szopka jest dziecinnie łatwa do zrobienia – wystarczy kupić kilka ceramicznych domków do podświetlania (dostępne są w wielu sklepach w okresie świątecznym), kilka figurek, umieścić to na kawałku sklejki, w którym uprzednio wiercimy otwory i rozprowadzamy oświetlenie szopki (białe lampki choinkowe).

Reszta – to tylko fantazja wykonawcy!

Pozdrawiam Was przedświątecznie, radośnie, ciepło!!! :D

Posted 4 Grudzień 2011 by podsosnami in Kreatywnie, Mój kawałek świata

Tagi: ,

Anioły są wśród nas vol.2   7 comments

 

 

Ech, znam takiego Anioła

Anioł jest mamą głęboko niepełnosprawnego Synka. Kiedy Jej Synek się urodził, wszyscy lekarze uspokajali: proszę się nie martwić, nic złego się nie dzieje, każde dziecko ma swój rytm rozwoju, wszystko jest dobrze. Wierzyła, choć Jej matczyne serce podpowiadało Jej, że coś tutaj jest nie tak…
Kiedy okazało się, że Jej Synek jest ciężko chory, było za późno na wczesną pomoc. Nikt wtedy takiej formy terapii nie proponował zresztą, a Ona, zagubiona w obcym kraju i łagodna jak sam anioł, nie wiedziała, że w ogóle powinna się o terapię upomnieć. Mijały lata, Ona opiekowała się swoim Synkiem, który rósł, stawał się nastolatkiem – nie dawała rady już posadzić go samodzielnie, podnieść, energicznie wymasować. Jej kręgosłup odmówił posłuszeństwa po latach dźwigania ciężaru choroby synka, opieki nad nim i podnoszenia go.
Ona – delikatna i dobra jak anioł – nigdy się nie skarży.
Mówią, że Pan Bóg każdemu daje taki krzyż, jaki ten jest w stanie udźwignąć.
Jak Jej wątłe barki dźwigają ciężar choroby dziecka…?!
Nie ma innego wyjścia, jest Aniołem, zesłanym nam przez Boga.
Zawsze wzbraniała się przed przyjęciem pomocy, będąc głęboko przekonaną, że skoro ma męża i środki do życia, to trzeba najpierw pomóc innym, nie Jej.
Jeśli już udało się komuś namówić Ją na przyjęcie jakiejś drobnej pomocy, żeby mogła opłacić potrzebną codzienną rehabilitację Synka, to uważała za swój obowiązek podziękować przynajmniej własną pracą.
A prace tworzy przepiękne, bo wrażliwa na świat jest ogromnie. Takie puzderka, obrazy, hafty, butelki, zegary i inne przedmioty ręcznie dekorowane, jakie wychodzą spod Jej rąk, rzadko się trafiają.
Każdemu człowiekowi napotkanemu na swojej drodze coś daje.
A to pracę jakąś, podarowaną w opakowaniu z własnego serca chyba zrobionym, a to niezwykle mądre słowo, najpiękniejszy dobry uśmiech i rzecz najważniejszą – głęboki szacunek i akceptację dla każdej żyjącej istoty na świecie.
Kiedy słyszy o tym, że komuś się powiodło, że ma szczęśliwe życie, że ma zdrowe piękne dzieci – płacze. Z radości płacze, że tyle dobra na świecie jest…
Kiedy słyszy o tym, że dziecko inne chore jest, że trzeba mu pomóc, tak jak Jej Synkowi – potrafi podźwignąć się na wyżyny silnej woli i przebojowości. Ponieważ jest Aniołem, powoduje, że każde takie przedsięwzięcie staje się czymś prawie uświęconym, świętem naszej wzajemnej życzliwości i radości płynącej z pomagania drugiemu człowiekowi.
Trudno zliczyć, ile dobra, tego duchowego i tego wymiernego, finansowego, przyniosła tym, którym pomaga.
I tylko nigdy nie namawia do tego, aby zajrzeć na Jej aukcje charytatywne na allegro, uważając, że inni są w pilniejszej potrzebie.
Cudownie jest móc pomagać innym, cieszyć się, kiedy dzieci mogą odzyskiwac zdrowie dzięki temu, że Ona nas do tego porwała.
I tylko sobie myślę – kiedy ktoś pomoże Jej Synkowi i Jej samej, żeby łatwiej troszkę było dźwigać codzienność…?
Ech, znam  takiego Anioła

Posted 30 Listopad 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

Adwentowo, słonecznie, radośnie!   4 comments

No i co z tego, że za oknem wieje? :P Świat wciąż piękny, słońce jednakowo jasne, a adwent już się zaczął! Teraz pełną parą ruszą przygotowania do świąt, najpiękniejszych w roku, najcudowniejszych i najbardziej wyczekiwanych.  Póki co, wciąż można korzystać z łagodnej zimy tego roku :wink: i jeździć czasem na małe wypady rowerowe. Nad jeziorem w lesie u nas teraz najpiękniejszy chyba czas… Taki spokój, taka cisza, jak nigdy. Mech najzieleńszy, jaki może być, rude igły zasłały go dywanem, a tafla wody jak lustro – ani drgnie, ani podmuchu, tylko cisza, uroda, że aż boję się głośno rozmawiać. Magia lasu powoduje, że przyciszony głos tylko wydobywamy z siebie, jak w kościele.

A w domu… Przygotowania do świąt już dawno ruszyły! :D Najpierw powstała kokarda świąteczna haftowana, specjalnie dla Syneczka, który w tym roku nie będzie mógł spędzić świąt z nami, tylko w Anglii będzie musiał. Haftowałam i każdy ścieg, każde wbicie igły – to jedno moje życzenie, aby spełniły się wszystkie Jego marzenia, aby osiągnął każdy cel, który zechce osiągnąć.  Kokarda już do Anglii dotarła, więc można ją pokazać:

W klamociarni wypatrzyłam – szopkę!!! Za jedyne 5 zł!

„Oryginał” wyglądał tak:

Jak widać, wymaga trochę pracy. :lol:

Stara i brudna flizelina została już z niej zdarta, zmieniłam nieco układ domków, wymieniłam też drewnianą półkę, udającą górkę z kościółkiem na prawdziwą górkę, zabraną synkowi z jego modeli do gier planszowych strategicznych. Miał tam taką akuratną! I jeszcze zabrałam od niego trzy dodatkowe drzewka, bardzo pięknie pasujące do szopki, która teraz wygląda znacznie lepiej! Synek – mam nadzieję, że wybaczysz mi, w końcu kto mi zrobi, jak nie Ty? :wink:

Szopka będzie jeszcze pomalowana na biało i potraktowana sztucznym śniegiem, ale na razie wygląda tak:

No i szydełko! Dawno już nie miałam szydełka w ręku… Myślę, że jakieś 10 lat co najmniej. I ostatnio, ku memu zaskoczeniu, poczułam nieodpartą chęć zrobienia czegoś właśnie na szydełku. Żeby więc nie zblamować się po tak długiej przerwie, na początek praca absolutnie najprostsza: łapka do garnków w świątecznych kolorach.

No i teraz przez to wszystko, kokardy, zakładki do książek, hafty i szydełka, okolice łóżka sypialnianego wyglądają tak:

A jako że adwent, to kończę świecznikiem adwentowym metalowym, z klamociarni ukochanej wyszperanym za 3 złote. :lol:

Pozdrawia Was Nefer, która poczuwszy ducha świątecznych porządków, wlazła za szafę i postanowiła odkurzyć kąty… :lol:

Miłego weekendu Wam obie życzymy, z jak najmniejszym wiatrem i jak największą ilością słońca! :D

Posted 27 Listopad 2011 by podsosnami in Kreatywnie, Mój kawałek świata

Tagi: , ,

Reminiscencje   1 comment

Czasu coraz więcej, wieczory już dłuuuugie, więc i blog zimową szatę przybrał. Ale wciąż świeże w pamięci jesienne spacery, feeria kolorów, a ciągle obecne u nas jesienna piękna cisza i spokój, nostalgiczne mgły i cudowne wilgotne powietrze.

Kocham jesień za ten spokój, za ogień na drzewach, za rześkie i wilgotne powietrze.

Dowód na to, że mieszkamy na terenie największej moreny czołowej na świecie, jedynej widocznej z kosmosu:

Jeszcze bardzo niedawno nasze lasy tak płonęły barwami:

Nefer patrzyła na nas wczoraj lekceważąco błękitnym wzrokiem.

A Misiek, wkurzony, że przepłoszyłam mu ptaszka, którego zamierzał upolować, naurągał mi i poszedł.

Na podwórzu też Pani jesień nam cuda podarowała:

No i reminiscencja z… lata.

Kajka przyznała mi wtedy wyróżnienie blogowe:

Kajko – po pierwsze DZIĘKUJĘ, nie zasłużyłam. Ale z Twoich rąk – z wdzięcznością i radością przyjmę. Po drugie – przepraszam, nie napisałam o tym od razu, ale Ty wiesz… W sezonie od wiosny do lata bardzo trudno mi o chociaż chwilkę czasu wolnego, jestem zapracowana od rana do wieczora, a wieczorem nie mam już siły na nic. Proszę pokornie o wybaczenie, mam nadzieję, że wybaczysz, bo Ty przecież jesteś naszym Aniołem Polskim…

Nie wiem, komu bym miała przyznać dalej tę nagrodę, więc wyłamię się (jak zwykle z takimi sprawami) i poproszę, aby „poczęstowali się” wyróżnieniem wszyscy, którzy zaglądają i bloga prowadzą. Bo przecież każdy z naszych blogów jest na swój sposób wspaniały, jedyny, niepowtarzalny – tak, jak każdy Człowiek.

Miłego weekendu życzę wszystkim i pędzę zawody łyżwiarskie oglądać! :D

Posted 19 Listopad 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi: , ,

Odrobina marzeń   7 comments

Podróże to cudowna rzecz. A jeśli jeszcze wiodą do miejsc ulubionych, znanych, ciepłych – to wspaniale! Właśnie byłam znowu na Rugii, w moim najukochańszym sklepie! :D

Nie trzeba chyba zbyt wiele o nim opowiadać, lepiej, jeśli sami go zobaczycie.  Najpierw, po wejściu, są stoiska ze świeżymi lokalnymi warzywami, są kartofelki, kapustka, zieleninki – mniam! Jeśli ktoś zmęczy się zakupami warzywnymi, bądź po prostu ma ochotę napić się kawy czy herbaty lub coś zjeść, zamawia i siada na „tarasie” wewnątrz sklepu, obserwując stoiska i podziwiając wystrój wnętrza.

A dalej? Cóż tu dużo gadać, lepiej popatrzcie!

Szkoda, że to tak daleko od nas…

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu! :D

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.