Wesołych świąt!   1 comment

życzenia

Posted 18 Kwiecień 2014 by podsosnami in Bez kategorii

Sery, serki, sereczki – mniam!   17 comments

Obudziłam się z zimowego snu na tyle szybko i intensywnie, że nie miałam czasu nawet obudzić bloga. :)

Prace w polu trwają już w pełni, żyto już wysialiśmy, orkisz wysiejemy w tym tygodniu. Grządki warzywne także już zaczęły wegetację – w ziemi siedzą już pietruszka, rzodkiewka, groch, sałata, szpinak, niedługo już wysieję wczesną marchew (koniecznie razem z nasionami cebuli, dla ochrony przed robactwem). Nasze hyzopy zostały tej wiosny mocno przycięte, są już starannie wyplewione, więc liczę na wysoki plon ziela tej wiosny. Będzie pysznie i aromatycznie! I nie tylko dlatego, że rośnie już świeży pokos ziół, ale także dlatego, że oprócz swojskiego chleba będą też w tym roku u nas własnej roboty sery. 8-)

Wybrałam się z Asią z Kredensu Babci Marianny na warsztaty serowarskie i chlebowe, organizowane przez Akademię Siedliska pod Lipami w stajni Rudej Wiedźmy. Było wspaniale, fantastyczni prowadzący Krzysztof Jaworski i Joanna Włodarska oraz ogrom wiedzy! Potrafię już sama zrobić kilka rodzajów serów i… bardzo, bardzo mi się to spodobało. Serowarstwo to prawdziwy slow food, po każdej czynności mleko i skrzep muszą mieć czas, aby odpocząć, nie ma tu miejsca na pośpiech i chemiczne udawanie obecności w serze tego, czego tam nie ma. Sery wyszły wspaniałe, delikatne, przepyszne, aromatyczne, takie jakie pamiętam z dzieciństwa i wakacji spędzanych na wsi. Ricotta przypomniała mi świeży twarożek, zrobiliśmy też doskonałą mozzarellę, goudę, która teraz będzie dojrzewała w naszych domach, a i ser ręczny domowy, tzw. handkase powstał. Upiekliśmy przepyszne chleby, razowe i grahamy, pszenne i smakowe. Było przepysznie, ciekawie, wesoło i kolorowo.

Tak powstawały nasze sery:

100_8393

100_8397

 

100_8398

100_8401

Powstał też znakomity deser z sera domowego, z dodatkiem bakalii, suszonych owoców, miodu i soku z cytryny:

100_8407

Potem powstawał ser gouda:

100_8412

100_8409

No i wspaniale pachnący, ziołowy i przyprawowy handkase (ser ręczny domowy):

100_8430

100_8426

100_8434

100_8440

100_8442

Wspaniale to wygląda, prawda? Zapewniam, że smak nie ustępuje wyglądowi!

Teraz przyszli Goście Domu Pod Sosnami będą na pewno mieli posiłki wzbogacone serami domowej produkcji, będę się bardzo starała, żeby sery smakowały co najmniej tak samo dobrze, jak te zrobione na warsztatach!

Mimo pluchy na dworze miłego tygodnia wszystkim życzę i idę przeglądać nasiona – wszak czas siewów mamy, nie można z tym dłużej czekać. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich wytrwale zaglądających!  :D

 

 

O porcelanie Portmeirion i Wedgwood   16 comments

Wiecie już na pewno, że uwielbiam piękną porcelanę. Dzisiaj chciałam Wam pokazać dwa zupełnie niezwykłe miejsca z porcelaną: sklepy firmowe porcelany angielskiej Portmeirion i Wedgwood. Wizyta w tych miejscach omal nie przyprawiła mnie o zawał serca, bo NIE MOGŁAM kupić każdego wyrobu, a podobało mi się tak bardzo wiele!

Oba sklepy położone są w Wielkiej Brytanii, w hrabstwie Staffordshire, które jest sercem angielskiego wytwórstwa porcelany i fajansu. Najważniejszymi miastami były dla porcelany Stoke on Trent i Longton, gdzie narodziły się legendy.

Porcelana angielska zrodziła się właśnie w Stoke on Trent, ponad 200 lat temu, pod koniec XVIII wieku. To właśnie wtedy, w 1795 roku,  wynaleziono tam zupełnie nową odmianę porcelany, zwaną Bone China. Bone (kość), bo do masy ceramicznej dosypywana jest spora ilość popiołu kostnego, a china to w odniesieniu do ceramiki po prostu słowo oznaczające porcelanę, nie kraj jej pochodzenia. Porcelana angielska od tamtego czasu stała się znana ze szczególnych właściwości: cieniutkich przejrzystych ścianek, mniejszej podatności na stłuczenia, większej trwałości (nawet dzisiejsze zmywarki jej nie szkodzą) i szczególnie pięknego, bogatego wzornictwa. Z czasem losy wytwórni zmieniały się, aż została nazwana Portmeirion (także Spode). Sklep firmowy wytwórni jest do dzisiaj celem wycieczek całych autokarów miłośników porcelany – zapraszam więc i ja do jego obejrzenia.

100_7405

100_7454

100_7456

100_7458

100_7459

100_7462

100_7466

100_7468

100_7470Skoro jednak jest się w Staffordshire, bezwzględnie należy także zobaczyć drugi sklep firmowy, fabryki Wedgwood. Pierwsza manufaktura powstała nad Tamizą, ale po kilkudziesięciu latach została przeniesiona własnie do Longton, będącego częścią zespołu miejskiego Stoke on Trent. Tam też, ze względu na wyjątkową jakość i wzornictwo swoich wyrobów, wytwórnia nosząca dotychczas nazwę Doultonware od nazwiska swoich właścicieli, uzyskała królewską nazwę Royal Doulton. Królowa Wiktoria doceniła tę jakość, ukochała także jeden z wzorów porcelany Royal Albert, znany jako Albert Old Country Roses. Róże są uważane za symbol Anglii, a wzór produkowany jest do dziś – jak dotąd w wytwórni powstało ponad 150 milionów egzemplarzy z tej serii. Oto ona:

100_7558

100_7561Poznajcie i inne wyroby z Wedgwood, zwłaszcza tak charakterystyczną dla nich niebieską i grafitową porcelanę z białymi figurami w trójwymiarze, także jedną z moich ulubionych. Prócz tego wspaniałe kryształy, słynne na cały świat porcelanowe figurki, wiele przepięknych wzorów porcelany stołowej.

100_7543

100_7544

100_7548

100_7555Zwróćcie proszę uwagę na cenę tego porcelanowego obrazka poniżej, który był naprawdę niewielki. Z jakiegoś powodu został przeceniony i kosztował ponad 800 funtów. Przed przeceną… grubo ponad 1600 funtów!!!

100_7553Porcelana figuralna, ta kolorowa… moja ulubiona.

100_7554

100_7556I jeszcze kilka piękności Royal Albert.

100_7564

100_7563

100_7565

100_7566Oglądam teraz kilka filiżanek i talerzyków tam kupionych i cieszę się, że mogłam je kupić tam, gdzie powstały, że poznałam ich miejsce “urodzenia”. Kruche, piękne, delikatne – angielskie piękności. Miłego wieczoru!

Zaległości poświąteczne   10 comments

Przed świętami tyle było do zrobienia, że nie zdążyłam ze wszystkim, z czym zdążyć powinnam. Niniejszym kajam się pokornie i spieszę ważne rzeczy nadrobić. :oops:

Przede wszystkim – BARDZO dziękuję wszystkim dziewczynom, od których dostałam życzenia świąteczne i prezenty z serca, własną ręką wykonane.

Prezentów było niemało, naprawdę!

Jeszcze latem dotarły do mnie przepiękne lampiony świąteczne, wykonane przez Kajkę. 

100_8163

100_8162Zapalone w nich świeczki wyglądają tajemniczo, zjawiskowo, nierealnie… Wspaniałe są!

Jednak lampiony to nie wszystko. ;)

Od Kajki dostałam także już 3 piękne duuuuże bombki na choinkę, co roku jedną. Wyznam szczerze, że ta tegoroczna najbardziej przypadła mi do serca, z tą złotą taśmą i brokatem zdecydowanie najbardziej podbija moje serce sroki świątecznej. :wink:  Zobaczcie sami:

100_8151

100_8155

100_8153Nieco mniejsze, ale co najmniej tak samo urokliwe bombki dostałam od Ewy z Przytulnego Domu. Jedną już widać wyżej, całą “ośnieżoną” pośrodku, a oto druga piękność:

100_8152

 

Jest po prostu skończenie piękna, taka jak powinna być dla mnie bombka, czyli duuużo czerwieni i dużo błyszczącego brokatu i zieleni. Śliczna, Ewuś!!!

Mnóstwo przedświątecznej radości sprawiła mi także Ania, czyli scrapująca Wiosanka. Jak co roku, dostałam od niej przepiękną ręcznie wykonaną kartkę świąteczną – jedną z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałam! Aniu, bardzo, bardzo Ci dziękuję za pamięć i za tyle pracy włożonej w tę kartkę, Kochana!

100_8158Dziękuję więc raz jeszcze bardzo serdecznie i bardzo gorąco za tyle pamięci i serca włożonego w te bombki i kartki, przyniosły mnóstwo ciepła do nas na święta!

A końcówkę roku miałam bardzo rękodzielniczą. Nie mogłam od igły się oderwać i haftowałam, haftowałam, haftowałam… I oto kilka rezultatów mojego haftowania. :D

Zacznę od starego, nie tegorocznego obrazka – ale czy ja się pochwaliłam, że to obrazek specjalny, przeze mnie projektowany? 8-)

100_3891Czas na prace tegoroczne. Nie są to arcydzieła, mają charakter zbliżony do “jelenia na rykowisku”, przynajmniej niektóre, ale tutaj, na wsi i w sercu lasu, ta estetyka doskonale się sprawdza! :P Zostały już oprawione w ramy wyszperane w klamociarniach i na targowiskach i będą dumnie wisiały w jadalni dla gości. :D

100_7752

100_7750

 

Ponieważ dwa obrazki pojechały do Kogoś dla nas ważnego, szybciutko je skopiowałam z natury czyli “odhaftowałam”. Jeden był taki:

100_7747Drgi należał do tej samej serii, którą na własny użytek nazwałam “Panny ogrodowe”.

Udało się też wyhaftować świąteczne życzenia, które wyglądały tak:

100_7799Poza życzeniami powstały i inne obrazki świąteczne, tym razem dla domu:

100_8159

100_8161A na komodzie w końcu mogłam położyć zielony dokończony bieżnik świąteczny:

100_8160Dawszy w ten sposób upust hafciarskiej pasji powinnam czuć się spełniona, ale… “w robocie” jest kolejny świąteczny obrazek! :lol:

Pomału go sobie haftuję, patrzę na stojącą przede mną piękną ręcznie malowaną bombkę na stojaku i myślę: jakże cudownie jest mieć kochającą rodzinę, mieszkać w spokojnym miejscu i mieć poczucie bezpieczeństwa i sensu życia! Bo im dłużej jestem na tym świecie, tym silniejsze jest we mnie przekonanie, że nie pieniądze, nie korporacje i wysokie pensje, nie brylowanie wśród znajomych ani przechwalanie się własnym dobrobytem dają radość wewnętrzną. Tym czymś jest po prostu szczęśliwe życie rodzinne, pełne spokoju, wzajemnego szacunku i miłości. Amen! :D

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiosenny post zimowy   3 comments

Ha – nie będzie w tym roku radosnego zachwytu iskrzącym się w słońcu śniegiem – zima zafundowała nam wiosnę pełną gębą! Ma to swoje zalety oczywiście, można cieszyć się wiosennym słońcem, w połowie stycznia podziwiać kwitnące pierwiosnki i stokrotki. Ale chyba jednak tęsknię za taką piękną zimą, jaką lubię, ze śniegiem, słońcem, lekkim mrozem.

W lesie za to… nastrój zupełnie jesienny, jakby czas zatrzymał się w październiku i ani myślał ruszyć naprzód. Mech jest intensywnie zielony, aż seledynowy, czuć zapach wilgotnych liści i igliwia, słońce rozświetla las między pniami sosen.

100_8134

100_8135

100_8136W ogrodzie rośliny doszły do wniosku, że to NIE MOŻE być zima…

100_8126

100_8129A ja postanowiłam pokazać Wam porcelanowy raj w następnym poście. Miałam szczęście trafić do serca angielskiej porcelany – hrabstwa Staffordshire. Cóż za uczta dla oka i tortura zarazem! Istną torturą bowiem jest świadomość, że NIE MOŻNA tego wszystkiego mieć.

Czy u Was rośliny cebulowe też już koniecznie chcą rosnąć?

100_8124Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, wsłuchana w miarowy stuk dzioba dzięcioła na naszym dębie. :D

100_8133

Posted 7 Styczeń 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagi: , , ,

Szczęśliwego Nowego Roku!   8 comments

Wszystkim podczytującym, wszystkim znanym i nieznanym, tym osobiście znanym i tym niepoznanym – wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku!

5593

Posted 31 Grudzień 2013 by podsosnami in Bez kategorii

Tagi:

Schab – kolejna wędlina bez wędzenia   12 comments

Wiadomo przecież, że nie każdy ma wędzarnię. Jednak możliwości posiadania własnych, smacznych i zdrowszych wędlin, wciąż są niemałe, nawet bez wędzenia.

Dzisiaj proponuję Wam schab podgotowywany, który (uprzedzając Wasze wątpliwości) w ogóle nie jest suchy, za to jest naprawdę smaczny. Przepis powstał na bazie przepisu z sieci, jednak uległ pewnym modyfikacjom, bo zalewy z majonezem nie zdzierżyłam… :lol:

Do rzeczy zatem, kochani. :wink:

Bierzemy:

  • 1,5 kg schabu
  • 1,5 łyżki soli
  • 1 łyżkę słodkiej papryki
  • pieprz
  • majeranek lub oregano
  • zioła prowansalskie
  • 2-3 ząbki czosnku

Czosnek miażdżymy, przyprawy mieszamy i czosnkiem oraz przyprawami porządnie nacieramy nasz kawałek schabu. Zawijamy całość szczelnie w folię do żywności bądź folię aluminiową i wkładamy na 2 dni do lodówki.

schab 2

 

Po upływie tego czasu w dużym garnku wstawiamy na kuchenkę 3 litry wody. Dodajemy do niej:

  • 2 czubate łyżki soli
  • łyżkę cukru
  • łyżeczkę słodkiej papryki
  • łyżeczkę ziół wg uznania (np. hyzop lub prowansalskie)
  • pieprz mielony wg uznania
  • łyżkę musztardy
  • ziele angielskie
  • liście laurowe

Wodę z przyprawami zagotowujemy i do wrzątku wkładamy wyjęty z folii nasz schabik. Gotujemy na małym ogniu maksymalnie 15 minut i odstawiamy do wystygnięcia na 12 godzin, np. na noc. Schab oczywiście zostaje w zalewie w garnku. :wink:

Rano znowu go zagotowujemy w ten sam sposób i znowu zostawiamy na kilka godzin w zalewie do wystygnięcia. Zimny schab wyjmujemy z zalewy, osuszamy nieco ręcznikiem jednorazowym i zawijamy znowu w folię, wkładając do lodówki. Pozwalamy mu “odpocząć” kilka godzin i – voila! Gotowe!

100_7770

 

 

Schab jest naprawdę smaczny, a jeśli jeszcze dosmaczymy marynatę i zalewę wg swojego gustu, to uczta murowana. Smacznego!!!

Źródło przepisu

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers

%d bloggers like this: