Syropki wiosną czynione   2 comments


W maju kończy się sezon kwitnienia mniszka lekarskiego, więc warto szybciutko syropek z niego przygotować. Wziąć 250 kwiatków mniszka, zbieranych w południowej porze, położyć na białym papierze, aby żyjątka wylazły z nich. Po godzince kwiatki wypłukać i w garze zagotować z jedną uprzednio wyszorowaną i pokrojoną na części cytryną i litrem wody albo litrem miodu (mniammmm… ). Zostawić do następnego dnia. Nazajutrz dobrze odcedzić, kwiatki i cytrynkę odcisnąć i wyrzucić na kompost. Syropek gotować jakieś 2-3 godziny, uważając aby karmel się nie zrobił.  Można gotować kilka dni po troszkę. Zlać i apertyzować 20 minut. Syropek ma dzialanie moczopędne i żółciopędne, ogólnie wzmacniające, dobrze działa przy uporczywym kaszlu. A jak kto kaszlu nie ma, a chciałby odkrztusić, to syrop z pączkow sosny mu się przyda. Trzeba pójść z początkiem maja do lasu, nazrywać pączków sosnowych, które już ze wzrostem ruszyły, ale nie wybiły jeszcze w igły. Zmiażdżyć je w moździerzu i w słoiczku cukrem przesypywać. Postawić w ciepłe miejsce na 6 tygodni, potem zlać, odcedziwszy. Przechowywać w ciemnym miejscu. Syropek ma takie samo działanie jak w aptece kupowany syrop wykrztuśny Tussipini. Syrop z mniszka, gotowany powoli, na kuchni węglowej, nie ma sobie równych.

Posted 13 Styczeń 2010 by podsosnami in W sosnowej spiżarni

Tagged with , , , ,

2 responses to “Syropki wiosną czynione

Subscribe to comments with RSS.

  1. Zgodnie z zamówieniem – przepis na mniszkowe wino:
    Na 30 litrową butlę biorę 9 litrowy garnek pełen przebranych kwiatów. Dzielę je na dwa gary, zalewam wodą, do każdego gara dorzucam pokrojone w ćwiartki cytryny ( po 4 ). Zagotowuję, przykrywam i studzę. Przelewam do butli. Teraz robię syrop – 5 kilo cukru zagotowuję. Studzę, dolewam do mniszka w butli, uzupełniam przegotowaną ( albo źródlaną ) wodą – normalnie, tak do 3/4 baniaczka. Dodaję drożdże winiarskie do białego wina. Korkuję z rurką i czekam, czekam, czekam. Po jakichś 2-3 dniach powinno zacząć bąblować. Jeżeli po miesiącu przestanie bąblować trzeba dodać cukru w syropie ( ze dwa kilo ). I dalej czekam. Po 2 miesiącach próbuję. Jak jest już winne to zlewam do czystego baniaczka odcedzając kwiaty i dalej czekam. Kiedy przestanie pracować – do butelek i do piwnicy. Jesienią będzie jak znalazł!
    Uściski!
    A.
    P.S. Z kwiatów czarnego bzu robię dokładnie tak samo.

  2. Pingback: Wiosenny fotopost | Dom Pod Sosnami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: