Zapraszamy do nas!   Leave a comment


Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do odwiedzenia naszego gospodarstwa agroturystycznego – bo tak też czyniłam w Warszawie, na naszym stoisku targowym. Przyszło wiele osób, wszyscy bardzo się interesowali naszym folderem informacyjnym ze stowarzyszenia lubuskiego, bo zamieściliśmy tam doskonałe przepisy kulinarne. Stoisko nasze było jakby zbiorowe, organizowane pod egidą Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej “Gospodarstwa Gościnne”. Poszczególne stowarzyszenia miały jakieś frgamenty długiej lady do zagospodarowania. Wyszła z tego barwna i ciekawa różnorodność, zwiedzającym chyba się podobało.

Wiele osób pytało o lubuskie, nastała ostatnio moda na poznawanie tego regionu, dotychczas dla wielu osób białej plamy na mapie.

Na naszym stoisku największe zainteresowanie budziłu grzybki, oczywiście. Zabraliśmy ze sobą sporo słoików z marynowanymi prawdziwkami, specjalnością naszego rejonu. Prawdziwki bardzo łatwo poznać w słoiczku, bo tylko one mają taki piękny kolor po marynowaniu, jasnobrązowy, nawet miodowy, ciepły, elegancki. Spójrzcie zresztą sami, wszystkie te śliczne grzybki to prawdziwki, także te wielkie w dużym słoju:


A tak wyglądało całe nasze stoisko:


Wyobraźcie sobie nasze auto, jak jechało przez większą część Polski z tym płotkiem na dachu, hi hi…

Największe rozczarowanie? Organizatorzy targów, którzy, niestety, zawiedli. Targi były bardzo słabo rozpropagowane, nie było ich “widać” w mieście, ludzie po prostu o nich nie wiedzieli, więc frekwencja zupełnie nie była taka, jak bywała w latach ubiegłych, kiedy wszystko odbywało się w centrum miasta na warszawskim AWF-ie. Samochodu nawet nie było gdzie zaparkować, bo wystawcy nie mieli zapewnionych kart parkingowych – kazano nam płacić dodatkowe niemałe pieniądze za postawienie samochodu na parkingu. Po targach nie otwarto tylnych wyjść, umożliwiających sprawne spakowanie stoiska – wystawcy, czerwoni, spoceni i zasapani, targali swoje wszystkie rzeczy przez całą halę do wejścia/wyjścia głównego, potem przez cały duży parking, do okolicznych uliczek z zaparkowanymi tam samochodami. Krótko mówiąc, kicha na całej linii.

Największa radość? Zupełnie niespodziewanie spotkałam od lat niewidzianego dobrego niegdyś kolegę, serdecznego i ciepłego, z którym w młodzieńczych latach w jednym zespole szantowym się śpiewało i po Europie jeździło na występy. Byłam zachwycona, gdy przechodząc przez halę, usłyszałam dobrze znaną piosenkę, podeszłam – a to Mirek! Zachowałam się trochę dziwnie chyba, bo nie bacząc na nic przepchnęłam się do wewnątrz stoiska i obcałowywałam Mirka, podczas gdy ten śpiewał do mikrofonu, a potem dośpiewałam z nim całą długą piosenkę.

Umówiliśmy się, że przyjedzie do nas razem ze swoją Panią!

No, tak to jakoś na tych targach było…

Jak przyjedziecie, to spróbujecie naszych grzybków i innych smaczności – zapraszam!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: