Chleb na zakwasie   2 Komentarze


Chodziłam wokół tego tematu jak pies koło jeża. I chciałam, i bałam się. Nawet raz zimą nastawiłam zakwas, ale chyba za zimno mu było i nic z niego nie wyszło.

Ale – dostałam zakwas od dziewczyny z zaprzyjaźnionego forum – Muratora, oczywiście. No to wzięłam się do pracy.

Cwana bardzo chciałam być. Jak już dorwałam się do tego zakwasu od Janinki-Amorki (kochana dziewczyna!), to myślę sobie: “wypróbuję różne przepisy”. Ten pierwszy fajny był, ale chlebek mały jakiś i blady trochę. No to, myślę sobie, wypróbuję przepis Janinki-Amorki. Ale… Zawsze piekłam chlebek w 3 długich wąskich blaszkach. Patrzę na ilośc składników i myślę: “Na pewno nie wystarczy tego ciasta na 3 spore chlebki. Trzeba zrobić z podwójnej ilości.”
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Oczywiście uznałam, że koniecznie muszę zmienić nieco recepturę, na “swój strój”. Ciasto zamiesiłam, pięknie wyglądało. Nałożyłam do połowy wysokości 2 foremek wąskich i długich, takich na całą długość piekarnika w kuchence. Odłożyłam do słoika na następny chlebek.
Ponieważ wieczór był, pomna na to, co inne dziewczyny wypróbowały, wstawiłam obie blaszki do lodówki na noc, zakwas też tam powędrował.
Rano przed 6 wstałam, idę do kuchni.
W całej kuchni czuć zapach ciasta chlebowego. 😮
Otwieram lodówkę…
Ciasto jest WSZĘDZIE!!!
Wylazło z foremek, poszło na spacer po półkach, wlazło w te balkoniki/półki na drzwiach lodówki…
Nie przejęło się zakręconym wieczkiem słoiczka i też wylazło…

Na szczęście udało mi się odkroić nadmiar ciasta spływający malowniczo po bokach foremek i szybciorem wstawić je do pieczenia.
Teraz mam 2 pełne litrowe słoiki twist z ciastem zakwaszonym i latam co chwilę sprawdzić, czy jeszcze nie wylazło…

Chlebek już stygnie – wyszedł pięknie, równiutki, nie popękany, tyle, że nie wiedzieć czemu ma bardzo ciemny wierzch. Chyba mu następnym razem zmniejszę trochę temperaturę początkową pieczenia.

Na wszelki wypadek podam Wam tę moją recepturę – tylko uważajcie, może szybko rosnąć… 😆

No to tak:
– 1/4 litrowego słoika zakwasu
– 2 kg mąki pszennej 650
– 2/3 szklanki otrąb pszennych
– 2/3 szklanki mąki żytniej
– 2 łyżki stołowe soli (dałam takie “z biustem”, ale jak dla mnie i tak za mało, następnym razem dodam więcej )
– zioła prowansalskie wg uznania
– około 2,2 l ciepłej wody – tyle, żeby ciasto było maziaste, a nie pierogowate (mam nadzieję, że to zrozumiałe jest… )

Najpierw wymieszałam dokładnie wszystkie suche składniki, potem do zakwasu dodałam trochę tej ciepłej wody i dobrze wymieszałam, żeby rozchodził się łatwo po cieście. Potem taki rozrzedzony wodą zakwas wlałam do suchych składników i dolewałam ciepłej wody, mieszając cały czas. Dolewałam do chwili, gdy stało się jasne, że ciasto jest zbyt rzadkie, żeby mogło odstawać od ręki – takie właśnie, rzadkie dość, ma być. Teraz foremki posmarować olejem i ciasto wkładać do foremek. Odłożyć trochę do następnego pieczenia!!!
Spryskać wyrośnięte ciasto wodą i do piekarnika, rozgrzanego do 220*C (przypiekł się – następnym razem wstawię do 200*C). Piec przez 45 minut, potem zmniejszyć do 180*C i dopiekać, aż zacznie odchodzić od brzegów foremek, jakieś 20 minut.
Gorące wyrzucić z foremek, wierzchy dobrze spryskać wodą, nawet 2-3-krotnie, żeby zmiękły.
Smacznego!!!

Reklamy

Posted 16 stycznia 2010 by podsosnami in Pieczywo domowe

Tagged with , , , , , ,

2 responses to “Chleb na zakwasie

Subscribe to comments with RSS.

  1. Z zakwasem przez siebie zrobionym poniosłam totalną klęske, ale od czego ma się przyjacół dostałam go w prezencie i chlebuś też piekę od 5 miesięcy według Twojego przepisu. Uwielbiają go domownicy jak i moja 9 letnia wnuczka, dopytuje mnie o ciemne bułeczki może podpowiesz jak je zrobić.

    • Najlepiej to byłoby dodać trochę mąki razowej i po prostu zrobić nieco gęstsze ciasto, gdzieś na blogu jest przepis na bułeczki, zaraz poszukam i i link, pewnie jeśli dodasz takiej ciemnej mąki będą dobre!

      No i znalazłam – zobacz TUTAJ! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: