Nasze zwierzaki duże i małe   Leave a comment


Dzisiaj będzie troszkę o zwierzakach naszych.

Mamy pieska, kochającego Gospodarza nieprzytomnie, piszczącego i wyjącego żałośnie, jesli tylko jego pan wyjdzie z domu w pole i nie zabierze go ze sobą. Karo trafił do nas w ubiegłym roku ze schroniska w strasznym stanie, wychudzony i przestraszony. Został zabrany jako kilkumiesięczny szczeniak poprzednim właścicielom, bo był tak zagłodzony, że nie był w stanie stać o własnych siłach. Podbił nasze serca od pierwszego wejrzenia w schronisku, a i chyba my spodobaliśmy się jemu. Myślę, że jakoś był nam pisany, bo wet w schronisku, nadając mu imię, nadał takie samo, jakie nosi nasz starszy syn, Karol.  Postanowiliśmy więc, że “zabierzemy” pieskowi jedną literkę i jest Karo…
Tak wyglądał Karo zaraz po przyjeżdzie ze schroniska – przerażony i zabiedzony.

Tak było jakies 3 miesiące póżniej:

A tak wczesną jesienią:

Karuś pokochał nas całym swoim psim serduszkiem.

Cierpliwością i miłością ze zwierzęciem mozna osiągnąć prawie wszystko. Karo, choć był znerwicowany i nie do końca zrównoważony, jest teraz wyjątkowo radosnym i spokojnym psem (spokojnym tylko w sensie psychiki, nie temperamentu!!!). Jest cudownym stróżem i towarzyszem dla naszych Gości, biega do nich i stale zaprasza do zabawy, a goście często są zachwyceni możliwością kontaktu z życzliwym i wesołym zwierzęciem, którego często sami mieć nie mogą. Karo potrafi nawet u szczególnie ulubionych gości spać całą noc na tarasie – pilnując ich jak swoich.

Był początkowo bardzo wychudzony i bardzo trudno było go podtuczyć, mimo, że jadł normalnie i był odrobaczony. Jednak czas zrobił swoje, Karuś wyraźnie przybrał na wadze, jest właściwie psem idealnym – gdyby nie jego czasem nadmierne szczekanie przy płocie. Ale co tam, kochamy go przecież…

Zaprzyjaźnił się bardzo z kotem Miśkiem. Misiek jest u nas od swoich narodzin, jego bezdomna mama wychowała kocięta w naszej stodole , dokarmialiśmy ją i kociaki regularnie, więc czuły się u nas bezpiecznie. Z czterech kociąt zostały u nas dwa: Misiek i Nefer. Są tak różne, że chyba nikt nie uwierzyłby, że to kocięta z jednego miotu! Nefer to arystokratka ewidentna, choć nierasowa. Wygląda jednak jak toczka w toczkę kotka syjamska, a i maniery ma absolutnie powściągliwe i arystokratyczne. To nasze koteńki:

U góry, oczywiście, Nefer, niżej Misiek.
A dzisiaj… Dzisiaj Karo i Misiek postanowili wygrzać się w porannym słońcu na leżaku – a jakże.  Popatrzcie tylko:

Prawda, że nasz Karuś jakiś okrąglejszy się wydaje?
A naszą dumą już niedługo będą na pewno kurki zielononóżki. Można o nich sporo wyczytać w necie, to naprawdę wyjątkowe kurki, niosące wyjątkowe jajka.
Proszę, takie śliczne będą , jak dorosną:

Śliczne!!! Tak się cieszę, że je wreszcie kupiliśmy!!!  Moje maleństwa kochane…  :lol:

Posted 17 Styczeń 2010 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: