Historie agroturystyczno – budowlane: domek   8 Komentarzy


Było tak, że Pan Mąż mieszkał na wsi od urodzenia – jego rodzina przyjechała z kresów na ziemie zachodnie w 1946 roku i Paweł jest przedstawicielem  czwartego gospodarującego tutaj pokolenia. Przyjechali z pradziadkami Pawła, dziadek potem wrócił z frontu – już tutaj.

Po naszym ślubie zamieszkałam z rodziną męża. Urodzili się chłopcy, oboje pracowaliśmy, nieźle zarabialiśmy. Aż nadszedł rok wstąpienia Polski do UE…

Wiedzieliśmy oboje, że Paweł straci  pracę po akcesji – pracował jako agent celny na granicy, tylu agentów nie było tam potrzebnych. Mimo to oboje zagłosowaliśmy za akcesją, mając nadzieję, że naszym dzieciom będzie lepiej się żyło. Równo więc z dniem 1 maja mój mąż stracił pracę. Na zasiłek dla bezrobotnych nie było co liczyć, przecież była gospodarka, dla „rolników” nie ma zasiłków.

Rok później została zamknięta wiejska szkoła, w której byłam nauczycielką i zostaliśmy całkowicie pozbawieni źródeł dochodu. Gdyby nie Teściowie i Rodzice, nie wiem, jak byśmy przetrwali, a i tak bywało bardzo ciężko.

Jako rodowita mieszkanka miasta wiedziałam, że nasze gospodarstwo jest przepięknie położone, wśród sosnowych lasów, w cichym miejscu, gdzie świeże powietrze, niedaleko jeziora i konie pod siodło…

Coś mi mówiło, że agroturystyka powinna dać nam niezależność finansową w połączeniu z pracą na gospodarstwie. Widziałam potencjał tego miejsca. Znajomi i rodzina znacząco patrzyli i z ugrzecznionym powątpiewaniem cicho pytali, czy jesteśmy pewni, że ludzie zechcą przyjechać do nas za stodołę na wczasy i jeszcze za to pieniądze zapłacić. Nawet mój Mąż wówczas wątpił bardzo, ale – czego się nie robi dla ukochanej kobiety…

Wziął się za stawianie domku dla gości za stodołą, pod lasem. Pomagali mu obaj nasi synowie, wówczas 12- i 13-letni. Kopali fundamenty, odkopywali ogromne nieczynne szambo poniemieckie, murowali, okna wstawiali, Dziadek kierował pracami przy stawianiu więźby dachowej, a bez naszych Synków dachówki chyba nigdy nie zostałyby ułożone. Już jako dzieciaki poznali smak budowania przyszłości własnymi rękoma…

Niewiele zdjęć zostało nam z tego okresu. Jedno jedyne z domkiem tuż po wymurowaniu:

I jeszcze jedno, po obłożeniu domku drewnianymi półokrąglakami. Widać, że taras w jednej części jeszcze nie jest w ogóle zrobiony…

Potem było jeszcze wiele, wiele pracy, zaczęli przyjeżdżać pierwsi goście, a domek wyglądał coraz lepiej:

Mały basen okazał się po pierwszym sezonie solą w naszym gospodarskim oku. Nasi goście pluskali się w nim często i gęsto, jednak także czekając w kolejce, aż jedni się wykąpią, a drudzy wejdą, a my – gospodarze – głodnym wzrokiem śledziliśmy te zabawy i chlupania w basenie smażąc się w upale, który tamtego roku panował…

Dostali więc goście następnego roku większy basen, a mały służy nam w naszej prywatnej części ogrodu  do dziś, będąc źródłem wielkiej radości.  Domek z większym basenem prezentuje sie teraz tak:

Nasi goście bardzo polubili to miejsce, przede wszystkim ze względu na jego położenie. Wracają do nas, piszą kartki, przysyłają zdjęcia rodzinne – i to nas cieszy najbardziej, bo to oznacza, że czują się u nas dobrze i że nas polubili troszeczkę. To wspaniałe uczucie zrobić coś własnymi rękoma i widzieć, że taką radość, wypoczynek i wytchnienie daje to ludziom.  😀

Tak więc od kilku już lat domek funkcjonuje jako obiekt turystyczny. Niemniej – goście dopytywali się o możliwość zamówienia posiłków u nas, sprzedawane przez nas własne jajka, wędliny i warzywa to nie było do końca to. Goście chcieli odpoczywać pełną gębą, a więc także od gotowania, poza tym chcieli spróbować naszej kuchni, swojskich pierożków, domowych obiadów, wiejskiego serka i temu podobnych pyszności.

Trzeba więc było zabrać się za przygotowanie kuchni i jadalni, aby móc gościom serwować posiłki. Ale to już zupełnie inna historia… 😉

Reklamy

Posted 9 marca 2010 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with ,

8 responses to “Historie agroturystyczno – budowlane: domek

Subscribe to comments with RSS.

  1. My co prawda pracujemy poza siedliskiem, ale marzy nam się ( zwłaszcza Wojtkowi ) kilka pokoi dla gości. I myśle, że za parę lat w naszej 100-letniej oborze powstaną pokoje, a po jej dawnym przeznaczeniu nie pozostanie wiele śladów. Wielka pracę wykonaliście, wielką ( a basenu zazdraszczam! )

    • Tak patrząc na Wasze siedlisko zaraz pomyślałam – że obora (wygląda na stodołę raczej 😉 ) byłaby genialnym miejscem dla gości agro! 😀 Basen cudny jest, to prawda, w upały, kiedy wraca się z pola, wskoczenie do niego jest najpiekniejszym momentem, jaki sobie można wymarzyć!

  2. Myslimy o stawie kąpielowym… Co do obory – budynek gospodarczy jest łaczony. Murowana część była obora, a drewniana pełniła funkcję stodoły i drewutni. Poczatkowo mysleliśmy o rozebraniu drewnianej części, ale jak wiadomo „łatwiej kijek obcienkować, niż go później pogrubasić…”. I postanowiliśmy w stodole zostawić część gospodarczą i zrobić zadaszoną wiatę, a w oborze – pokoje. To wszystko oczywiście na razie w planach…

    • Plany jak najbardziej mądre, łatwo coś zburzyć, z potem tego brak. Pamiętajcie od razu o kuchni i jadalni do serwowania posiłków, przynajmniej o miejscu do tego. My mnóstwo wysiłku wkładamy w to, żeby zbudować jak najmniejszym kosztem, a jednak żeby to miało właściwy komfort i chociaż jako-taką jakość.
      Staw kąpielowy – faaaaajna sprawa, ale trudny do utrzymania jesli idzie o czystość wody…

  3. Fajnie, że zabrałaś sie za pisanie jak to wszystko powstało.
    Tym bardziej, że wszyscy razem własnimi ręcami 😉 to zbudowaliście.
    Pisz, pisz.., opowiadaj.

  4. Oj było włąsnymi rękoma, było… Ręce od murowania i zaprawy miałam kompletnie zniszczone przez całe lato! 😆

  5. Depesiu!

    jak pięknie opisałaś swoje zmagania, decyzja rzeczywiście była trudna dla Was;
    szacunek. Pozdrawiam

    • Oooo, jak miło Cię widzieć, Bramerku! 😀
      Dziękuję za dobre słowo… 😳 😉
      Było naprawdę trudno, ale dzięki temu wiemy, że możemy na siebie zawsze liczyć. 😎
      Pozdrawiam Cię też bardzo serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: