Szmatki, klamoty i Misiek   25 comments


Zauważyliście, jak bardzo męczące stały się w ostatnich latach nasze miasta? Tak bardzo trudno jest przebić się przez miasto w drodze z jednego końca na drugi i tak męczące stały się zakupy! Zupełnie nie potrafię się przystosować do tego. Pisała niedawno Asia z Green Canoe o tym, że zakupy w galeriach handlowych to katorga właściwie jest. I ja się z nią w pełni zgadzam! Wszelkie supermarkety i galerie handlowe nie oferują mi niczego poza zmęczeniem, zagubieniem, blichtrem wielu towarów, które mało warte, ale bardzo przecenione w swej wartości. Jeśli czasem coś przyciągnie moją uwagę, to cena zwala z nóg i powoduje niebotyczne zdumienie, niezmiennie: za co??? To znowu, co jest tanie – jest artykułem jednorazowego użytku, który rozsypię się po pierwszym razie, nie wspominając o „walorach” estetycznych, mogących przyprawić o palpitacje serca co wrażliwsze osoby.

I dlatego UWIELBIAM zakupy we wszelkiego rodzaju klamociarniach i lumpeksach. Pasjami i godzinami potrafię grzebać w zasłonach i pościelach, czasami wygrzebując prawdziwe perełki. Cena jest po prostu baaaardzo przyjazna, a jakość… Zawsze znajdę coś, co jest wykonane solidnie, z prawdziwej bawełny, pięknie ozdobione. Zasłony ze znakomitej jakości tkanin, z pięknym wzornictwem, pasjami przeze mnie kupowane jako po prostu kupony materiału, z którego potem można  poszyć przeróżne ładne i niebanalne przydasie domowe.

Jeszcze większe wypieki pojawiają się na mojej twarzy, kiedy wejdę w tzw. „klamoty”. Ileż tam jest przepięknych mebli, bibliotek, ścianek meblowych drewnianych rzeźbionych, stoliczków, półeczek i innych drobiazgów! A te wazoniki, dzbanuszki, lampki i połamane świeczniki, z których różności mogą powstawać! Spójrzcie tylko na blog Anity – jakież ona cuda potrafi zrobić z takich rzeczy!

Mam płaszcz z wielbłądziej wełny za całe 5 zł.😎

A niedawno, będąc z jedną z cioć na zakupach, kupiłyśmy jej takie pościele: poszwa, poduszki dwie i jaśki dwa, całość za 10 zł!

I patrząc na te pościele, myślę sobie: jak to jest? Są takie blogi, na których „wymieniają się” dziewczyny różnymi niedrogimi rzeczami. Blogi są przez prowadzących obwarowane wieloma zastzreżeniami, że to niekomercyjne, że do sprzedaży są inne miejsca w sieci.

Część z osób tam wystawiających ma rzeczywiście podejście niekomercyjne, odsprzedają okazjonalnie rękodzieło, wytwory swoich rąk bądź coś, co kiedyś kupiły, a teraz jest im zbędne.

Ale – są i takie dziewczyny, które „wymieniają” tam tak hurtowe ilości poszew, poszewek, obrusów i serwetek, że trzeba byłoby chyba kilku tirów na ich załadowanie. Nie sprzedają tego specjalnie drogo, po kilkanaście zł za sztukę. Ale – to, co pokazałam kosztowało niecałe 10 zł. Gdybym chadzała po lumpeksach regularnie i odsprzedawała, to…

I w sumie nie mam nic do tego, tylko po co pisać, że to niekomercyjne, że będzie się wypraszać osoby, które czynią sobie z tego źródło zarobku, skoro to nieprawda? Ot, taka mała refleksja.

No i nasz biedny Misiek. Misiek jest kocim facetem w całym znaczeniu tego słowa. Jako facet nie życzy sobie pozostawania na noc w domu i codziennie wieczorem rozgłośnie domaga się wypuszczenia go na wolność. Cóż robić, w końcu to wiejski kot, znajduje swoje miejsce tutaj także dlatego, że pomaga utrzymać w ryzach pogłowie gryzoni w stodole i domu. No to wypuszczamy go na polowanie.

Misiek jednak chyba niezbyt się przykłada do polowań i bumelki sobie urządza, co ostatnio dowodnie sie pokazało.

Musiał się wybrać gdzieś – nie wiadomo gdzie.  Rano wrócił w opłakanym stanie! Rozdygotany, rozmiauczany, przerażony i – dokumentnie wykąpany w jakimś paliwie, benzynie, oleju napędowym… Przedstawiał sobą obraz nędzy i rozpaczy.Musiał gdzieś wpaść do zbiornika z paliwem – zaiste, nie wiem, jaki idiota trzyma u nas na wsi otwarte tego rodzaju zbiorniki, ale jakbym dorwała…👿

Kotek w trybie pilnym został wzięty do kąpieli. Obawialismy się bardzo, czy to się w ogóle uda, bo koty kąpieli nie znoszą, jak powszechnie wiadomo. Potrafią też bardzo skutecznie się bronić, co też powszechnie wiadomo.  I tutaj… Wyszła na jaw wieeeelka mądrość naszego Misia. Bez najmniejszej próby wysunięcia pazurków czy użycia ząbków pozwolił się wsadzić do ciepłej wody i dwukrotnie (!!!) wykąpać. Płakał przy tym i skarżył się bardzo głośno, jednak widziało się ewidentnie, iż kotek wie, że mu pomagamy i że pozwoli nam na prawie wszystko.  Bardzo mi go żal było, nie bacząc na swoją garderobę starałam się go jak najbardziej utulić, na własnych kolanach trzymać zawiniętego w ręcznik, cuchnącego tym paliwem nadal niemiłosiernie i dygocącego w dreszczach po kąpieli. Tego dnia niczego nie chciał jeść, tylko prosił wciąż o hektolitry mleka, ponad litr mleka wypił sam tego dnia! Wiedziony chyba instynktem, bo normalnie nasze koty nie dostają mleka, tylko wodę. Ale ponieważ mleko odtruwa, a Misiu próbował wylizać swoje futerko z tej mazi…

Potem już nawet nie chciał sie wylizywać, tylko leżał przed kominkiem jak wymiętoszona szmatka.😦

Rada w radę, pojechał kotek do doktora. Doktor obejrzał, głową pokiwał i powiada: „Będzie dobrze, to silny kot, wiejski, nie wydelikacony rasowiec, powinien dać radę.” Dostał coś na wzmocnienie i lekarstwo na ewentualne podtrucie.

Dzisiaj – dnia czwartego po przygodzie – Misiu już normalnie je, choć wygląda nadal paskudnie. Nie mam sumienia skazywać go na kolejną kąpiel, bo to dla kota okropne przeżycie. mam nadzieję, że z czasem jego futerko dojdzie do siebie, tak jak i on sam. Śpi teraz spokojnie na dywanie przed kominkiem, a sierść na nim posklejana w strąki i błyszcząca od tego paskudztwa, o zapachu nie wspominając… Dywan niechybnie do prania pójdzie!

Popatrzcie, jak nasza bieda wyglądała JUŻ PO DWÓCH KĄPIELACH:

Misiu nie jest na tych zdjęciach mokry – jego futerko jest po prostu tak pozlepiane tym jakimś paliwem…👿

Nie powiem, co myślę o tym kimś, kto trzyma u siebie zbiorniki z paliwem (nie wiem, kto to jest), ale wyraźnie widać, że kotek wpadł po samą szyję i ma pewnie wiele szczęścia i woli życia oraz waleczności, że przeżył. A co się stanie, jeśli w pobliżu znajdzie się małe dziecko? Wolę nie myśleć.

Pozostaję jednak szczęśliwa, bo mój kotek ma wielkiego ducha, jest wyjątkowo mądry (kąpiele!!! brak pazurków!!!) i wciąż jest z nami – w coraz lepszym stanie. Pozdrawiam Was serdecznie!😀

Posted 13 Styczeń 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , ,

25 responses to “Szmatki, klamoty i Misiek

Subscribe to comments with RSS.

  1. Boziu droga! Co ten kot przeżył to tylko on jeden wie … cud, że się nie utopił, udusił, zatruł i Bóg wie co jeszcze😦 Wyliże się pewnie, ale podejrzewam, że nie będzie się tam jeszcze długo zapuszczał, gdzie spotkała go ta kąpiel …
    Co do narzutki, to gustowna jest! Cena też w dechę a z tymi internetowymi sprzedażami to trafiłaś w dziesiątkę🙂 Ciężko natomiast stwierdzić, czy to nie jest ich jedyna możliwość zarobkowania, bo mieszkają w takim miejscu, gdzie nie ma nic innego do roboty tylko wyszukiwać takie skarby i odsprzedawać z zyskiem dla siebie … A to pisanie że niekomercyjnie to … chowanie się przed fiskusem, moja droga🙂 Tak pisze połowa Allegro.pl, która niby wyprzedaje ciuszki z szafy, które nawet mają czasami metki, hihi🙂
    Pozdrowienia i buziaki z Kredensu!
    A.

  2. No faktycznie, żal kotka.
    Nie ma rady na tych wszystkich $#@!$%…, palących w piecu śmieci – otwieram zimą okno, aby przewietrzyć a tam smród, aż w gardle piecze. No chyba węgiel tak nie śmierdzi! Dalej.., wylewających na pole szamba – latem, nie raz zamykam wszystko co sie da, bo ktoś właśnie raczył nas wszystkich tak urządzić…
    Uciekłam z miasta, bo tłumu nie cierpię (wcale mi zakupów w supermarketach nie brak) i zapachu spalin, ale widocznie za mało daleko uciekłam…
    Co do „klamociarni”, też lubię tam buszować, tylko, że w mojej okolicy nie ma takich co by warto było odwiedzać – same starocie nadające się do wyrzucenia. Swoją drogą, nie dawno na stronie „Pchli targ” kupiłam zasłonę, która też już tylko na szmaty się nadaję. Już więcej tam niczego podobnego nie kupię. Chcę jednak na żywo zobaczyć towar.
    No cóż, to, co dla jednego jest „dobry stan”, dla drugiego jest „staroć do wywalenia”. Nawet reklamacji nie warto składać.

  3. a ja akurat kupuję na pchlim i na razie ani razu się nie naciełam a sprzedaję również wytwory włsnych rąk bo odkąd jestem na urlopie to wytwarzam ilosci wielkie a ilez toreb mozna miec naraz?pozdrawiam:)

  4. Ola – to są wytwory Twoich rąk, piękne zresztą, więc wspaniale, że ktoś może je kupić.😀
    Asiu, ja wiem, że fiskus i te sprawy, ale jakoś mnie to razi, nie wiem. Może jestem niesprawiedliwa, kto wie… Ale jak wskazuje przykład Zeljki, to różnie bywa.
    Tak czy siak, klamociarnie i szmaciarnie uwielbiam!
    Zeljcia, jak przyjedziesz, to Cię zabiorę do swoich miejsc, zobaczysz!

  5. Dzielny kotunio!
    Całe szczęście, że jest już w domu, u siebie i bezpieczny🙂

  6. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ja nie mam nic przeciwko sprzedawaniu na „Pchlim Targu” lub innym takim. Tylko ten mój zakup nie był udany, choć zasłona widać było, że wyprana, pachnąca, chyba sprzedająca starała się jednak. Szkoda tylko, że nie napisała w opisie, że zasłona jest przebarwiona.😉 Po prostu tam gdzie słońce świeciło straciła kolor i ta różnica jest na tyle widoczna, że nie powieszę czegoś takiego w oknie.
    Ja rozumiem, sprzedać coś swojego, nowego, lub nawet coś używanego, ale w dobrym stanie – ktoś zmienił, bo zechciało mu się zmiany, a nie, z powodu starości… Dlatego, ja osobiście nic używanego już nie kupię, bo zdjęcie nigdy nie pokaże stan realny.

  7. Zeljcia – no pewnie, że rozumiemy!😀

  8. Moi rodzice zastanawiali się, czy swojego kocura Stefana nie wykastrować, bo też kiedyś przyszedł do domu w opłakanym stanie. Weterynarz odradził. Powiedział, że „wsiowy” kot i tak będzie chodził, gdzie chce, a jak pozbędzie się go jajek (czyli nie będzie produkował hormonów) to zagryzą go inne koty. Oby tyko Misiek zapamiętał tą lekcję!

  9. Kurczę, a w ten sposób nigdy o tym nie pomyślałam. Praktycznie podjęliśmy już decyzję o kastracji! Ale to, co napisałaś, skłania mnie do ponownego jej przemyślenia…🙄

  10. Po pierwsze primo : Serce mi się ściska, jak czytam o Miśku. Od razu myślę o moich kotach…Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    A dalej: przeglądając Pchli Targ też się zastanawiałam nad tym gadaniem o niekomercyjności, no bo jak widzę tyle towaru od jednej osoby, to dla mnie to już dobry sposób na handel.
    Sama też lubię grzebać po lumpeksach, marzę o maszynie do szycia, żeby sobie później poprzerabiać te moje zdobycze:)
    Dobrego weekendu życzę:)

  11. A moje koty same kastraty i faktycznie po wsi nie łażą, nooo … może tylko do najbliższych sąsiadów się czasem wybiorą, a tak generalnie strasznie się domu trzymają🙂 Tylko to może nie najlepszy przykład bo one kastrowane były jak osiągnęły dojrzałość płciową, czyli dość wcześnie. Może nie miały nawyku bicia się z innymi kocurami … ?
    Żeby było zabawniej, to mamy też kotkę – Tabby – która została również wysterylizowana za młodu. Ta za to jak polezie gdzieś, to czasem nie ma jej 2-3 dni🙂 Ja już zaczynam chodzić po drogach i z płaczem szukać ciała, a ta nagle wraca i …. pachnie rybami🙂 Zawsze zastanawiam się, gdzie polazła … Wcale się domu nie trzyma🙂

    • Asia, bo to może być tak, jak piszesz, że one wcześnie wykastrowane, a Misiek – pewnie już nie pozwoliłby sobie odebrać tego łażenia po wsi. Generalnie to on tylko w nocy sie pęta, w dzień trzyma się podwórka, więc może po prostu spróbujemy zadbać o to, żeby w nocy był w domu albo w stodole, jakoś zamknięty…
      Jolu – jeśli możesz sobie pozwolić na maszynę, to kup, frajda przeogromna mieć te kupony materiałów i poszyć z nich różności różne!😀

  12. Anetko, mój Śpioszek za nic w świecie nie zostanie na noc w domu!🙂 No chyba, że mróz siarczysty jest, to łaskawie przychodzi spać do „mamusi”😛
    Jak nie chcemy go puścić to demoluje nam salon – skacze po drewnianych żaluzjach, dokonuje zrzutu doniczek, przewraca różne szpargały … ech … ale to wszystko z powodu swojej krwiożerczej natury – myszy czyhają i trzeba je zagryzać🙂

  13. No kiedy z Miśkiem jest to samo, dlatego zastanawiam się nad utrzymaniem go jakoś w stodole na noc, tam przynajmniej są myszy…

  14. Pogratulować Miśkowi woli walki, bo też i wielką ją musiał mieć!

    Ja bez zażenowania przyznaję – uwielbiam galerie handlowe i ten blichtr w nich, nie przepadam za lumpeksami, może dlatego, że w życiu jeszcze w nich niczego dla siebie nie znalazłam chociaż był czas, że mocno próbowałam. Znam osoby, które znajdują tam właśnie „perełki” – niestety, nie zaliczam się do tego zacnego grona:)
    Pozdrawiam cieplutko!

  15. A ja lubię i to i to🙂 pod warunkiem, że w jednym i drugim znajdzie się coś fajnego do domu🙂 Lumpeksy są fajne, bo mają sporo angielskich tkanin (a jak moja Hania ucieszyła się ostatnio jak przyniosłam jej do domu ukochanego, nie do dostania w Polsce Fimbusia-Rózię!🙂 Poszedł do prania i jest najukochańszy teraz!!!). Za to jak w galerii handlowej znajdzie się coś w rodzaju Almi Decor to już przepadłam … jak amen w pacierzu – ostatnio były odjazdowe wazony ze szkła za dosłownie grosze – więc wzięłam chyba trzy🙂

  16. Utracjuszka…😆

  17. No! Całe 30 złotych na nie wydałam😛
    Ja przodków mam z poznańskiego, kochana!😀

  18. Biedne kocisko! Mimo, że po dwóch kąpielach to nadal żal na niego patrzeć. Trzymam kciuki za niego!
    Narzuta superowa!!

  19. Bardzo ” inteligentnie” komentarz dotyczący Misia wstawiłam pod postem noworocznym – a zatem tutaj „pożyczę” Wam najlepszego w Nowym Roku!

  20. Ha, a ja dzisiaj jadę na zakupy🙂 tralalala …😛
    A poważnie, to tapetujemy bibliotekę i tapeta się skończyła była ;( (mąż na szczęście wyliczał ile mam kupić, hihi :))
    Przy okazji na pewno zajrzę tu i tam😛 – no przecież nie będę przed Wami udawała, że lubię łazić po sklepach … zwłaszcza w wojewódzkim mieście! (zaraz odezwie się ta, od miasta wojewódzkiego, zobaczycie :))))

  21. U mnie też nie zawsze ” wchodzą”komentarze. Czasem nie wchodzą na operze, czasem jest bunt na mozilli, a czasem da się tylko na google chrome – zresztą ta ostatnia to chyba najlepsza przeglądarka – tu mi się nic nie wiesza…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s