Anioły są wśród nas vol.2   7 comments


 

 

Ech, znam takiego Anioła

Anioł jest mamą głęboko niepełnosprawnego Synka. Kiedy Jej Synek się urodził, wszyscy lekarze uspokajali: proszę się nie martwić, nic złego się nie dzieje, każde dziecko ma swój rytm rozwoju, wszystko jest dobrze. Wierzyła, choć Jej matczyne serce podpowiadało Jej, że coś tutaj jest nie tak…
Kiedy okazało się, że Jej Synek jest ciężko chory, było za późno na wczesną pomoc. Nikt wtedy takiej formy terapii nie proponował zresztą, a Ona, zagubiona w obcym kraju i łagodna jak sam anioł, nie wiedziała, że w ogóle powinna się o terapię upomnieć. Mijały lata, Ona opiekowała się swoim Synkiem, który rósł, stawał się nastolatkiem – nie dawała rady już posadzić go samodzielnie, podnieść, energicznie wymasować. Jej kręgosłup odmówił posłuszeństwa po latach dźwigania ciężaru choroby synka, opieki nad nim i podnoszenia go.
Ona – delikatna i dobra jak anioł – nigdy się nie skarży.
Mówią, że Pan Bóg każdemu daje taki krzyż, jaki ten jest w stanie udźwignąć.
Jak Jej wątłe barki dźwigają ciężar choroby dziecka…?!
Nie ma innego wyjścia, jest Aniołem, zesłanym nam przez Boga.
Zawsze wzbraniała się przed przyjęciem pomocy, będąc głęboko przekonaną, że skoro ma męża i środki do życia, to trzeba najpierw pomóc innym, nie Jej.
Jeśli już udało się komuś namówić Ją na przyjęcie jakiejś drobnej pomocy, żeby mogła opłacić potrzebną codzienną rehabilitację Synka, to uważała za swój obowiązek podziękować przynajmniej własną pracą.
A prace tworzy przepiękne, bo wrażliwa na świat jest ogromnie. Takie puzderka, obrazy, hafty, butelki, zegary i inne przedmioty ręcznie dekorowane, jakie wychodzą spod Jej rąk, rzadko się trafiają.
Każdemu człowiekowi napotkanemu na swojej drodze coś daje.
A to pracę jakąś, podarowaną w opakowaniu z własnego serca chyba zrobionym, a to niezwykle mądre słowo, najpiękniejszy dobry uśmiech i rzecz najważniejszą – głęboki szacunek i akceptację dla każdej żyjącej istoty na świecie.
Kiedy słyszy o tym, że komuś się powiodło, że ma szczęśliwe życie, że ma zdrowe piękne dzieci – płacze. Z radości płacze, że tyle dobra na świecie jest…
Kiedy słyszy o tym, że dziecko inne chore jest, że trzeba mu pomóc, tak jak Jej Synkowi – potrafi podźwignąć się na wyżyny silnej woli i przebojowości. Ponieważ jest Aniołem, powoduje, że każde takie przedsięwzięcie staje się czymś prawie uświęconym, świętem naszej wzajemnej życzliwości i radości płynącej z pomagania drugiemu człowiekowi.
Trudno zliczyć, ile dobra, tego duchowego i tego wymiernego, finansowego, przyniosła tym, którym pomaga.
I tylko nigdy nie namawia do tego, aby zajrzeć na Jej aukcje charytatywne na allegro, uważając, że inni są w pilniejszej potrzebie.
Cudownie jest móc pomagać innym, cieszyć się, kiedy dzieci mogą odzyskiwac zdrowie dzięki temu, że Ona nas do tego porwała.
I tylko sobie myślę – kiedy ktoś pomoże Jej Synkowi i Jej samej, żeby łatwiej troszkę było dźwigać codzienność…?
Ech, znam  takiego Anioła

Posted 30 Listopad 2011 by podsosnami in Mój kawałek świata

7 responses to “Anioły są wśród nas vol.2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Ale się umorusałam łzami. Nie wiem co powiedzieć. Raz jeden nic nie napiszę. Dziękuję Ci Anetko!

  2. Idź nosa wytrzyj, Aniele zasmarkany… 😀

  3. Ojej.. W takich momentach, po przeczytaniu.. słów brakuje.. Dziękuję za ten wpis Anetko:)
    I serdecznie pozdrawiam!

  4. Ja nic nie napiszę, bo przez łzy klawiatury nie widzę.
    Przytulam Was mocno!

  5. No i co tu napisac wycierając zasmarkany nos…
    Wszystko co napisałaś to prawda.Nie znam drugiej takiej osoby ,która mimo,ze taszczy swój niełatwy los ,jest taka pogodna,serdeczna,otwarta na innych ludzi i pierwsza do pomocy kiedy ktoś w potrzebie.
    i tak sobie po cichu myślę,ze moze na wiosnę jakaś aukcja……?
    Pozdrawiam gospodynię bloga i jej kozę

    • Galka, na miłość boską, jeszcze wyjdzie, że naprawdę mam kozę i ludzie zaczną pytać… 😆
      Dziękuję, dziewczynki kochane, za dobre słowo, ono przede wszystkim Aniołowi się należy, bo to wyjątkowa absolutnie osoba. 8)
      Tak czy siak – zapraszam cały czas na anielskie aukcje, bo warto!!! 😀

  6. Aż się popłakałam!
    Tez mam synka z wadami wrodzonymi wiem jak ciężko pogodzić się z losem…Ale takim aniołem to ja nie jestem i nawet nie próbuję się porównywać.Pięknie to wszystko napisałaś…Kiedyś w szpitalu ktoś mi powiedział,ze chore dzieci rodzą się dobrym ludziom,bo źli nie potrafiliby się nimi zajmować…
    Podziwiam „Mamę Anioła” za dobroć,pokorę i ogromny talent!!
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: