O tym, co ma biała farba do braku redukcji   6 comments


Mało co dzisiaj kupiłam z tego, co zamierzałam, ale to wszystko przez ciotkę i farbę!
Wychodzimy z ciotką ze sklepu, ciotka taszczy sporą plastikową choinkę, którą sobie zanabyła.
No to ja i moje szczęście taszczymy resztę, w tym puszkę farby akrylowej białej.
Dochodzimy do auta.
Iiii… łup!!!!
Puszka wypadła mi z rąk prosto pod nogi moje i ciotki, skwapliwie się otworzyła i z wdziękiem rozbryznęła na biało po naszych butach i portkach po same kolana!!!
Aaaaa!!!!
Kątem oka widzę, że w obok będącym dyskoncie toaleta dla klientów jest, no to biegiem do tej toalety, znacząc na biało swój ślad.
Za mną ciotka, pokwikując rozpaczliwie co jakiś czas.
Ja do tej toalety, owszem, miejsca dużo, papieru toaletowego też…
Ha!
Koło muszli szczotka stoi, obficie unurzana w domestosie jakimś.
Ja za szczotkę, dawaj! płukać z domestosa, bo na butach farba schnie…
Ciotka w tym czasie dogalopowała, więc zaczęła walić w drzwi toalety, żebym otworzyła, bo ona też chce się umyć.
No to było nas dwie i trzech lekko przestraszonych ochroniarzy w pomieszczeniu obok, zastanawiających się z widocznym wysiłkiem, co do cholery te baby wyprawiają…
Okupowałyśmy toaletę jakieś pół godziny co najmniej, obficie zlewając wodą buty, szorowane rozpaczliwie WC szczotką.
Po odzyskaniu butów (udało się!) wyszorowałam swoje portki.
Ciotka w tym czasie popiskiwała żałośnie, usiłując zebrać farbę ze swoich czarnych spodni.
Efekt był taki, że udało się jej uzyskać abstrakcyjne wzory, roztarte na spodniach nową techniką, za pomocą kłębów papieru toaletowego.
Doprowadziwszy się do jako takiego wyglądu, zażądałam od ciotki, żeby ściągnęła z siebie spodnie.
W tym momencie ochroniarze nie wytrzymali, zajrzeli, z udawaną troską dopytując, czy wszystko w porządku…
Ujrzawszy mnie przy umywalce i ciotkę, która zamarła z jedną nogą w górze i zdjętymi butami, wytrzeszczając oczy i z każdą sekundą czerwieniejąc coraz bardziej, ochroniarz dał za wygraną, wycofał się natychmiast.
Okazało się na szczęście, że ciotka ma na sobie pod spodem drugą parę spodni!
Tę pierwszą zaprałyśmy, krztusząc się ze śmiechu i płacząc z radości nad białymi – czarnymi spodniami.

No i przez to nie kupiłam redukcji do rur od kozy i jeszcze paru rzeczy…

Posted 22 Listopad 2012 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with ,

6 responses to “O tym, co ma biała farba do braku redukcji

Subscribe to comments with RSS.

  1. Zdechnę ze śmiechu przez ciebie kiedyś :))))) buziaki!

  2. Bardzo udane zakupy, bardzo udane !
    I buty przy okazji udało się odzyskać.

  3. ale fajna przygoda!! Ja już wszystko wiem, trochę po czasie, ale spróbuję wszystko naprawić, nie wiem jak mi umknęło Anetko – Przepraszam🙂 Dziękuję:)

  4. O matko:) Tego mi było trzeba:)

    Ale żeby dwie pary spodni???:)
    Padnę:)

  5. Ochroniarze pewno będą długo wspominać…

  6. O matko i córko!!!!!!! Uśmiałam się do łez! Przygoda iesamowita. Widok twarzy ochroniarza -bezcenny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: