Oszczędzamy, pysznie jemy :)   25 comments


Pamiętacie jeszcze smak pomidora? Takiego prawdziwego, wygrzanego na słońcu, pachnącego, słodkiego?

Tęsknicie już za świeżą rzodkiewką i sałatą? Bo ja – ogromnie!

Ale nie pójdę kupić rzodkiewki i sałaty do sklepu. Zwłaszcza nowalijki potrafią być tak wypędzone na nawozach, że mogą poczynić więcej szkód niż przynieść pożytku. Ale nie zrezygnuję z nich, o nie! Posieję je w swoim ogródku i na polu!

I dzisiaj chciałabym także Was bardzo do takich działań zachęcić. Jeśli tylko macie kawałek ogrodu, naprawdę warto przekopać jego cząstkę i oddać we władanie warzywom i ziołom. Nie ma, naprawdę nie ma zdrowszych i pyszniejszych warzyw niż te z własnego ogrodu!

Chciałabym Was zachęcić także dlatego, że ostatnio trochę przeraża mnie napastliwa wszechobecność przetworzonej żywności w reklamach. Zapewnia się nas, że jeśli jedzenie dla dziecka to tylko w słoiczku, bo… same nie jesteśmy w stanie przygotować dla własnych dzieci zdrowego jedzenia?😮

Nigdy nie powierzyłabym żadnemu koncernowi sprawy tak fundamentalnej jak żywienie mojego dziecka. W żadnym słoiczku posiłek nie będzie tak smaczny i wolny od sztucznych dodatków, jak ten w moim własnym garnuszku. Moje dzieci są już dorosłe, ale do dziś zapamiętałam radę naszego lekarza rodzinnego, wówczas też młodego ojca, kiedy zapytałam go jak mam najlepiej przygotować zupkę dla dziecka. Odpowiedział:

  • To proste! Proszę ugotować dobrą zupę jarzynową z niewielką ilością soli dla całej rodziny, bez żadnych ostrych przypraw. Potem proszę wziąć chochlę tej zupy, wkroić do niej plaster domowej szynki i zmiksować to wszystko. Gotowe, pyszne i zdrowe!

Tak postępowałam potem zawsze i nigdy moje dzieci nie narzekały na jakość zupek, czy to jarzynowej, czy barszczu ukraińskiego (dla dzieci bez fasolki), czy rosołku czy czegoś innego. Na deser dostawały banana lub jabłko, świeżo starte na mus i bardzo to lubiły.

Ważna rzecz – pamiętajcie, że NAJLEPSZE jedzenie to jest to z Waszego ogrodu (trawnik wymaga mnóstwo pracy, jeśli ma pięknie wyglądać, a nie da się go zjeść!). Lepiej jest mieć warzywnik niż trawnik, bo pracy tyle samo lub mniej niż z trawnikiem, a jedzenie pyszne i zdrowe, nie wspominając o naprawdę znaczących oszczędnościach na zakupach żywnościowych!

Lepiej więc hodować warzywa niż trawnik.😀

Spójrzcie na te zdjęcia z facebooka!

1

 

2

 

 

Wiem, nie każdy ma ogród. Ale i dla Was jest wyjście, choć nieco inne.

Jeśli chcecie zdrowo jeść – kupujcie u lokalnych producentów żywności, pojedźcie wiosną na wycieczkę na wieś pobliską, popytajcie, kto uprawia dla siebie warzywa, porozmawiajcie. Taki gospodarz na pewno chętnie umówi się z Wami na przygotowanie dla Was koszyka warzyw np. raz w tygodniu czy raz na 10 dni, to zależy od Was. Taka cotygodniowa wycieczka na wieś po warzywa, a może i po mleko prawdziwe, może stać się wspaniałą odskocznią od bloków, okazją do zwiedzania, pospacerowania po polu, lesie czy nad jeziorem. I wtedy też zawsze wiecie, co jecie. Dostajecie warzywa, które nie były opryskiwane, bo gospodarz hodował je także dla swojej rodziny, świeże, a nie jadące tysiące kilometrów z Hiszpanii, Meksyku czy Izraela. Nie gazowane, żeby dojrzały, pachnące słońcem, aromatyczne i pyszne, PRAWDZIWE!

3

Zachęcam Was więc gorąco, abyście tej wiosny wykorzystali miejsce w swoich ogrodach bądź znaleźli w okolicy gospodarza, który dla Was wyhoduje zdrowe warzywa i zioła.

 

Można też poszukać swoich lokalnych dostawców żywności na TEJ STRONIE, wystarczy kliknąć swój rejon i ukaże się lista lokalnych producentów. Jeśli nie ma ich – zachęcam do wycieczki na wieś, bardzo zachęcam!

A tych, którzy się jeszcze wahają, czy warto przekopać choć część trawnika, namawiam, by zajrzeli TUTAJ – spójrzcie, jakie piękne zielone ogrody, jakie wspaniałe pomysły na ponowne wykorzystanie różnych zdawałoby się nieprzydatnych rzeczy!

A ja na pewno jutro wysieję już pomidory!

Pozdrawiam Was serdecznie!

Wasza wiosennie warzywna gospodyni wiejska

P.S.

Muszę się Wam do czegoś przyznać…  😆

local children

Posted 17 Marzec 2013 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , ,

25 responses to “Oszczędzamy, pysznie jemy :)

Subscribe to comments with RSS.

  1. Już mi zapachniał twaróg z rzodkiewką i szczypiorkiem🙂 mniam…. żeby tylko nikt nie paskudził twarogu cukrem😦 Piękne te łukowate rzędy…

    Jak bardzo się cieszę, że z racji wieku i poprzerastania tu i ówdzie, nie znajdę się na celowniku czarownicy, bałabym sie jechać😛

  2. Myy mamy w ogródku grządki🙂 I swoje truskawki, poziomki, maliny pyyyyyycha!
    A jak ktoś nie ma ogródka, a ma balkon jak moja koleżanka, to może na balkonie hodować🙂 Ona w doniczkach ma nawet sałatę i marchewki🙂

  3. Ja mam ogródek i mogłabym co nieco posiać, ale ja nic a nic nie wiem na ten temat. Ani co, ani jak, ani kiedy, ani gdzie. Jak tak lepiej pomyslę, to jestem życiowa khmekhm. Zdechłabym bez sklepowych owoców i warzyw.
    😦
    A Twoich zaprawianych cukini nie zapomnę nigdy!!!!

  4. Tu nie chodzi o brak wiedzy, tę można zdobyć, czy to z internetu czy z literatury. U Ciebie jest inna poważna przeszkoda, czyli stan Twojego kręgosłupa. Powinnaś rozejrzeć się po Waszej wsi, na pewno ktoś uprawia swoje warzywa, mogłabyś kupować pyszności co tydzień na miejscu!

  5. Im prościej tym zdrowiej! Nie dano prasa rozpisywała się co jest w takich gotowcach. Lepiej niech nie wygląda ładnie ale niech jest zdrowe. Widziałam samochód z truskawkami po 10 zł. Nie miałam odwagi kupić – skąd przyjechały i jak pędzone?

  6. Ha! To ja to zdjęcie warzywnika pokażę kosie po powrocie do domu i powiem, że kcem taki od zajączka:)

    I potiwerdzam, że zupci ciotki DPS mają magiczną moc – Franc Niezupkowy wciągnął pierwszą w życiu ogórkową u ciotki:)
    :*

  7. Kochana, a teraz to on zupki jada czy jeszcze niebałdzo…?
    Może byście znowu podjechali i znowu coś nowego by zjadł…?😎

  8. My też już myślimy o grządkach i warzywkach – w tym roku nie odpuścimy!🙂

  9. Popieram, bardzo popieram, święte słowa; w zeszłym roku wyhodowałam swoje ogórki, nie mają równych sobie, także inne jarzynki na swoje potrzeby, a ile radości z porannej wyprawy na grządki i powrót z pełnym koszykiem; zakładamy wiosną malutki tunel, na pomidory i inne takie tam, już wykiełkowały na oknie; i ziół pełno na kamiennym tarasie, łącznie z czosnkiem niedźwiedzim, używam całe lato, zimą suszone lub zmiksowane z oliwą i odrobiną soli; przeczekamy śnieg i już można zabierać się za prace ogrodowe; pozdrawiam serdecznie.

    Maria z Pogórza Przemyskiego
  10. Och, to prawda.. Tak się mnie marzy ogródek. Tutaj nie mam szans na jakiś warzywnik, bo to jednak nie moje i nie ma za bardzo gdzie…
    Ale co do gotowych zupek… Frania pierwsze dania przypadły na grudzień i pomyślałam sobie, że tak naprawdę o tej porze roku to ja nic mądrego (zdrowego) nie znajdę, dlatego nie miałam oporu czasami (gdy się nie wyrobiłam z gotowaniem dla Niego ). Jeżeli chodzi o zupy – Frank jest ich miłośnikiem wielkim. Ogromnym wręcz. Ostatnio zażyczył sobie zupę na..drugie śniadanie. Z tym że ja nie gotuję na żadnym mięsie, tylko na oliwie, same warzywa (ukochany por Frania, fasolka, groszek, brukselka), dużo przypraw. Ja – kiedy Jagodzie gotowałam obiadki lata temu – to właśnie bez soli ale z przyprawami typu: oregano, bazylia, tymianek. sól wprowadziłam po 2 r.ż.
    Idę zatem gotować zupkę dla Franulka, bo się obudzi i będzie afera😀

    • CZASEM można a nawet trzeba podać słoiczek. Ale to powinna być tylko alternatywa na te dni, kiedy „coś nam wypada” i nie zdążymy.😉
      Jak piszesz o tej zupce, to sama bym zaraz zjadła!😀

  11. Ależ tu pięknie.
    Od dzisiaj będziemy zaglądać codziennie
    Pozdrawiamy

  12. W tym roku, po przeprowadzce, mamy balkon, duuuży balkon. Mąż już od dawna planuje, gdzie posieje ogórki, a gdzie pomidory:) Tym bardziej właśnie, że Antek na wakacje skończy pół roku i będzi mógł jeść większość warzyw już z nami.
    Też jestem za warzywnikiem, a nie za trawnikiem. No chyba, że ktoś ma dość ziemi na obydwie rzeczy.
    P.S. Rozumiem, że te banany, którymi karmiłaś dzieci, to też z własnego ogródka?🙂 hehe

  13. Cześć Anetko! Ale zapachniało wiosną! Niestety w naszym ogródku mamy co najmniej Laponię, albo i Antarktydę i z upraw nici.. Ale mamy Rodziców z dużym ogrodem i popieram Twoje zachęty w całej rozciągłości:)
    Pozdrowienia cieplutkie!

  14. Moją przygodę z warzywniakiem w ogródku zaczynam od ziół. Na zabawę w pomidory i ogórki nie mam odwagi. Natomiast świeża bazylia do sałatki i młode listki mięty do cacyków i grillowanego mięska – miodzio.😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: