O odpowiedzialności   2 komentarze


My, stare pokolenia dzieci wychowanych na podwórku w PRL-u… Pamietacie? Trzepak, piaskownica, podwórkowe drużyny gry w dwa ognie i mistrzostwo dziewczynek w grze w gumę. Chłopcy osiągali takież mistrzostwo w rzucaniu finką do celu. Rodzice nie wiedzieli, gdzie jesteśmy cały dzień, a jeśli coś zbroiliśmy, po prostu wymierzali nam karę, czasem cielesną. Każdy człowiek na ulicy, sąsiadka z bloku i nauczycielka byli dla nas autorytetem, przez sam fakt bycia dorosłymi, którym należał się szacunek. Mogli zwrócić nam uwagę, nawet nakrzyczeć, a my byliśmy im wdzięczni, że nie poszli na skargę do rodziców, bo ci potraktowaliby nas znacznie srożej.
Rower i pobliska budowa lub boisko to byli nasi przyjaciele, na naszych rękawkach zawsze musiała być naszyta szkolna tarcza, a jedynym medium do zabawy były rzutniki slajdów lub projektory bajek poruszane pokrętłem.
Dzieciom teraz nie wolno zwracać uwagi, nie wolno nawet regulaminów dla nich tworzyć, bo zostaje się okrzykniętym w mediach osobą, która znęca się nad dziećmi.
Komputery pochłaniają nasze dzieci i wnuki, zagarniają ich czas i ich świat, przestają umieć żyć bez nich.
A my z nostalgią wspominamy, że pokolenie lat 80-tych to było ostatnie pokolenie wychowane bez komputera, za to z porządnie wykształconą umiejętnością komunikacji społecznej.
Tylko tak sobie myślę: ilu z nas, tych narzekających na współczesne metody wychowawcze, zadbało, aby nasze dzieci nie siedziały przed komputerem? Czasem wymagało to prawdziwej determinacji, dzieci chciały być takie jak ich rówieśnicy, chciały mieć nowe gry i bawić się nimi do woli, zabijać potężnych wirtualnych wrogów, ćwiczyć celność w strzelaniu, przechodzić kolejne poziomy gry.
A ile energii my poświęciliśmy, aby poszły na podwórko? Czy stoczyliśmy o to wystarczającą walkę, czy też poddaliśmy się i machnęliśmy ręką, a teraz dołączamy do rzeszy narzekających…?
To od nas wszystkich zależy, jakie będą nasze dzieci i wnuki. To nasza walka o nie warunkuje ich przyszłość. Narzekaniem niczego nie załatwimy. Najlepsze, co możemy zrobić dla naszych dzieci, to wychowanie ich w duchu przywiązania do wartości, jasnych zasad, szacunku dla drugiego człowieka i samego siebie. A tego przy komputerze i ze smartfonem w ręku się nie nauczy…
Walczmy więc o to, aby nasze dzieci bawiły się na dworze ze swoimi kolegami i koleżankami, aby grały w piłkę nożną czy dwa ognie, aby wspólnie bawiły się lalkami i samochodami, aby odwiedzały się w swoich domach i umiały rozmawiać nie tylko przy monitorze włączonego komputera.To, jak są wychowywane nasze dzieci i na jakich ludzi wyrastają, zależy przecież od nas samych. 🙂

Pozdrowienia serdeczne przedświąteczne Wam przesyłam, wiosenne i radosne!

103_1954

Ach! Koniecznie muszę Wam pokazać jajuszko wielkanocne, prezent od Ewy z Przytulnego Domu! Precyzja i mistrzostwo rzeczy, które spod rąk Ewy wychodzą, jest porażająca, niestety nie potrafię zrobić odpowiednio dobrych zdjęć. Ale zajrzyjcie na jej bloga – zaniemówicie!

103_1952

Wielkanoc wchodzi już do domu na całego. 😉 Miłego tygodnia, kochani!

Advertisements

Posted 29 marca 2015 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with ,

2 responses to “O odpowiedzialności

Subscribe to comments with RSS.

  1. Oj. Zgadzam się. Ja zawalczyłam troche o separacje od komputera. Chyba się udało choć z synem troche gorzej bo informatyk przecież. Jaka kolorowa Wielkanocna dekoracja. Taką lubię.
    PS. Prymula cud okazała się być gatunkiem jednorocznym 😦

  2. Wszędzie jest ten sam problem. Nie ma po prostu miejsca, gdzie dzieciaki nie siedziałaby przed kompem. Place zabaw i boiska są wyludnione.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: