Archive for the ‘Tradycja’ Tag

Wiosenne śniadanie na trawie   6 komentarzy

Pierwsze takie w tym roku, ale pogoda jest wymarzona! Słońce, błękitne niebo, spokojne rozgrzane powietrze w ogrodzie i krzyk żurawi i dzikich gęsi znad pól. Jest tak ciepło, że mamy już swoją pierwszą zieleninę w gruncie, rukola sobie po prostu wyrosła i smakuje… pysznie!!!
103_1741

Wtargaliśmy do ogrodu stolik i wiklinowe fotele, zrobiliśmy sobie małe co nieco… Jakże smakowało to śniadanie w takich okolicznościach!
Sałatka – z kapusty pekińskiej, własnej rukoli, własnej ricotty i własnych suszonych pomidorów. Tylko lekko posolona, skropiona cudownie pachnącym ziołowym olejem ze słoiczka z suszonymi pomidorami. Niebo w gębie! Do tego nasz swojski chleb ziołowy z hyzopem i czarnuszką, odrobina dobrej herbaty i niczego więcej nie trzeba. 🙂
103_1754

103_1756

Sałatkę robi się bardzo prosto. Wystarczy porwać trochę sałaty i rukoli (ten orzechowy smak i aromat bardzo wzbogacają), pokroić ricottę w kostkę, na to wyłożyć suszone pomidory i jeszcze odrobinę rukoli. Całość skropić olejem z zalewy od pomidorów i posolić. Bardzo polecam, moja najulubieńsza sałatka!
103_1758

Ale jeśli ktoś jest łakomczuchem 😉 to jeszcze polecam deser. Ricottę kroimy w kostkę, dodajemy owoce suszone, orzechy i całość skrapiamy miodem. Przepyszne i bardzo zdrowe!
103_1759

Jeśli chcielibyście móc zrobić sobie własną ricottę i upiec własny chleb, a nie potraficie, zapraszamy do naszego gospodarstwa na warsztaty serowarskie. Warsztaty odbęda się po raz drugi, zaczynamy w piątek 12 czerwca i do niedzieli warzymy pyszne sery i pieczemy doskonały chleb. W warzeniu serów pomoże nam mistrz serowarski Krzysztof Jaworski.
Zapraszamy Was serdecznie na wspólne warzenie sera i pieczenie chleba, a póki co idziemy się objadać. Pyszna ta ricotta! 😀

103_1733

Przedświąteczny czas oczekiwania   7 komentarzy

Czekamy na nadchodzące święta wszyscy, jedni z powodu perspektywy dwutygodniowego urlopu, inni z powodów religijnych, a jeszcze inni ciesząc się na spotkanie w gronie bliższej i dalszej rodziny. Myślimy wtedy o bliskich, przyjaciołach, znajomych, szykujemy większe i mniejsze upominki. Od wielu lat staram się zbytnio nie poddawać przedświątecznej gorączce zakupowej, choć nie jest to łatwe, jeśli nie zrobi się wcześniej listy zakupowej, to klops! 😉 Ale za to z radością i przyjemnością poddaję się nastrojowi przygotowań w domu. Wszędzie rozmieszczam dekoracje, w każdym pomieszczeniu w domu znajdzie się akcenty świąteczne. Myślimy z Babcią o menu, ustalamy, co i kiedy trzeba wcześniej przygotować. A najbardziej na świecie lubię włączyć sobie świąteczne piosenki i pastorałki, i przy ich wtórze krzątać się po domu, sprzątając i dekorując. Wracam wtedy myślą do tych, których już z nami nie ma, choć ich obecność czujemy zawsze. Cieszę się, że zjadą do domu nasi synowie, znowu spędzimy fantastyczne rodzinne wieczory śmiejąc się, oglądając stare filmy i rozmawiając o przeszłości i przyszłości. Chłopcy jak zwykle będą się ze mnie podśmiewać, że wszędzie wtykam stroiki, serwetki i figurki świąteczne, że w ogrodzie muszą stać skrzaty mikołajowe, że w domu stoi kilka choinek. 😛
A ja cieszę się jak dziecko! 😀
W ogrodzie skrzaty zielonobrode w tym roku.
103_0997

103_0998

103_0999

103_0977

Wejście do domu:

103_0990

A do koleżanek, przyjaciółek, pojechały różne drobiazgi upominkowe. Jeden upominek powstał na zamówienie. W kuchni w części agroturystycznej mam na ścianie taki haftowany przeze mnie obrazek:
103_0456

Spodobał się mojej Przyjaciółce, poprosiła jednak o zmianę kolorów, aby były bardziej dopasowane do jej kuchni. I wyszło tak:

103_0457

Zaczynam się zastanawiać, czy ona nie będzie miała ładniejszego obrazka ode mnie! 😆
Druga Przyjaciółka dostała mitenki do prowadzenia autka, coby jej się paluszki nie ślizgały ale i nie marzły na kierownicy. Mitenki są szydełkowe, także ściągacz i warkoczowa sówka.

103_1028

A w ogrodzie usiłuję złapać rzadkie oznaki zimy, których mi bardzo brakuje. Czasem zdarzy się piękny szron i wtedy świat wygląda od razu lepiej!

103_1014

103_1020

103_1021

103_1022

103_1025

103_1026

103_1032

103_1031

Radosnego czasu przygotowań Wam życzę, kochani. Niech ten czas będzie po to, żeby przypomnieć sobie, po co się spotykamy przy świątecznym stole, niech nie będzie czasem biegu i stresu, tylko powolnego i spokojnego szykowania domu i własnego serca na ten wyjątkowy czas. Jeśli nie zrobicie trzeciej pieczeni i jeśli nie zdążycie wyfroterować wszystkich podłóg, to nieważne. Ważna jest treść tych świąt, bliskość serdeczność i miłość, którą przynoszą nam narodziny Bożej Dzieciny. I niech przede wszystkim to w naszej pamięci będzie. Pozdrawiam serdecznie!

Posted 14 grudnia 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , , , ,

Inspiracje świąteczne   8 komentarzy

No nie da się ukryć – teraz to już czas do pracy się brać. Póki jesienne chłody i słońca panowały, troszkę szydełkowałam sobie. Udziergałam cieplutkie skarpetki na szydełku, jedne dla siebie, ażurowe i kobiece, drugie gładkie dla księcia małżonka 😉
Skarpetki robi się szybko i bez kłopotu, jedyna trudność to prawidłowe zrobienie pięty, dlatego zamieszczam fotkę. Widać na niej „cholewkę” skarpetki (robótki robiłam właśnie od góry począwszy) i piętę w kształcie swoistej klepsydry. Potem boki tej klepsydry zostają zszyte i powstaje udatna kieszonka, w którą nasza pięta pięknie się zmieści.
103_0612

A tutaj obie pary skarpetek w całej okazałości:
103_0927

Może któraś z Was też postanowi sobie na zimę takie wydziergać albo swojemu panu. 🙂

A teraz – proponuję garść inspiracji do świątecznych dekoracji. Proszę o wybaczenie jakości zdjęć, nie sprawił się aparat i fotografująca jakoś, ale mam nadzieję, że mimo to na coś się te obrazki przydadzą.
Bardzo mi się podoba pomysł Mikołajka (skrzata?trolla?) z drewnianego kołka i zielonych gałęzi z czapą, przesłodkie są wszystkie skrzaty mikołajowe, którym oczek nie widać, tylko nochalki i brody im spod czapek sterczą. Podoba mi się pomysł przystrojenia drzewka na biało z dużą ilością powieszonych kryształków, świetne! Wszystkie pomysły ciekawe, zapraszam więc na przydługi spacer po szwedzkiej i niemieckiej krainie Mikołajowej, z góry prosząc o wybaczenie jakości i ilości zdjęć.
103_0646

103_0656

103_0670

103_0673

103_0694

103_0696

103_0701

103_0710

103_0721

103_0724

103_0725

103_0742

103_0743

103_0744

103_0745

103_0756

103_0766

103_0774

103_0776

103_0777

103_0779

103_0780

103_0782

103_0817

103_0896

103_0905

103_0909

103_0911

Świąteczne sówkowe pozdrowienia – specjalnie dla pewnej wspaniałej Przyjaciółki, już Ona będzie wiedziała, że dla Niej…
103_0900

Pożegnam się widokiem skandynawskiej strony Bałtyku i życzę wszystkim cudownego, twórczego, radosnego czasu przygotowań do świąt!
103_0809

Szybko, biegiem!

Tak właśnie teraz robimy większość rzeczy w gospodarstwie. A dzieje się mnóstwo! Pisałam o warsztatach serowarskich – warsztaty już za nami, było cudnie, poznaliśmy wspaniałych nowych ludzi, nauczyliśmy się mnóstwa nowych rzeczy, wysłuchaliśmy przy ognisku mnóstwa nowych opowieści. A i nasz basen nie stał pusty, bo pogoda nie żartowała i mieliśmy przez cały czas 35*C w cieniu! Trzeba więc było znaleźć też czas na przerwę w pracy i wskoczenie do basenu na małe orzeźwienie. 😉

P1190107

P1190176

P1190074

P1190148

IMG_4379

 

I zaraz jak skończyły się warsztaty,dojrzało zboże i trzeba było zrobić żniwa.Najpierw podkaszanie pola,żeby kombajn mógł na nie wjechać i zacząć pracę. Ale w czasie podkaszania… Konieczne jest użycie kosy,przydaje się też sierp. No i nie może się obejść bez osoby,która odbiera skoszone zboże spod kosy i związuje powrósłem, żeby powstał snop, na fotkach widać Babcię i sąsiadkę, które związują snopki. Także nasi Goście nie zasypiali gruszek w popiele i pomagali jak mogli! 😀

P1190325P1190333

P1190340

P1190371

P1190460

A następnego dnia po żniwach spadł błogosławiony, długo oczekiwany deszcz! Uff, bardzo już na niego czekaliśmy, drzewa zaczęły w suszy i nieprawdopodobnym upale gubić liście i wyglądają, jakby była już jesień. Po deszczu ziemia na polu nawilgła, zmiękła, spulchniała. No to biegiem! I dzisiaj w słońcu i gorącu szybko robiliśmy drugą przerywkę marchewki, dopóki korzenie łatwo dają się wyciągnąć. 😉

Ot, takie zwykłe życie na wsi. Miłego weekendu, kochani!

Wasza gospodyni wiejska

Posted 26 lipca 2014 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , , , ,

Swojska kiełbasa dla leniwych ;)   11 komentarzy

Kochani – przygotowania do świąt ruszyły już pełną parą, nie ma to-tamto! Ale kto troszkę leniwy, albo nie ma możliwości uwędzenia własnej kiełbaski, może sobie zrobić pyszne mięsko w słoikach. Przepis taki sam, jak na swojską kiełbasę, proszę:

10 kilo mięsa wieprzowego mielonego (może też być drobiowe lub inne)
1/2 szklanki soli
1 płaska łyżka soli peklowej
3 łyżki pieprzu
1 1/2 opakowania majeranku (my używamy czasem oregano)
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
główka czosnku

Mięsko wyrabiamy z przyprawami, dodając 1-2 szklanki wody, powinno być kleistą masą. Pod koniec dodajemy zmiażdżony czosnek, mieszamy i dajemy do słoików w chłodne miejsce.
Na drugi dzień wypiekamy słoiki – w temp. ok. 150*C, około godziny. My użyliśmy słoików tzw. dżemówek, ale fajne nieduże porcje wychodzą też w słoiczkach małych, takich jak po koncentracie na przykład.

Takie mięsko to jak pyszna domowa mielonka, a długo postoi i nie ma w sobie kilogramów chemii.

Oto słoiki w trakcie wypiekania w kuchence:

100_7764W trakcie przygotowania jest już także schab gotowany, również bez wędzenia – obiecuję za kilka dni zamieścić przepis i fotoportret rzeczonego!

A u nas tymczasem pierwszy oddech zimy…

100_7761

100_7762

100_7763Miłego wieczoru! 😀

 

 

Spreewald – Lubbenau i skansen w Lehde   8 komentarzy

Warto teraz zwiedzać miejsca zielone, piękne, wabiące nas wodą i drzewami. Takim miejscem bez wątpienia jest Spreewald, będący sercem Dolnych Łużyc. Teren ten jest dość podmokły, poprzecinany setkami małych kanałów płynącej tutaj rzeki Szprewy (niem. Spree). Mieszkańcy tutejsi przez wiele lat nie mieli lepszych dróg dostępu do swoich domów i pól, jak właśnie drogą wodną, całe prawie życie odbywało się na wodzie. Płaskimi łodziami transportowano wszystko, począwszy od plonów rolnych, poprzez zwierzęta, skończywszy na dzieciach dowożonych tak do szkoły, a przy szkole zamiast stojaka na rowery był port dla łodzi. TUTAJ można obejrzeć wiele filmików o życiu w Spreewaldzie, także takich nakręconych w latach dwudziestych XX wieku.

Porciki rzeczne w Lubbenau są bardzo liczne, niektóre tylko na jedną łódź, a my trafiliśmy do takiego, gdzie powitała nas pani, sprzedająca musztardy, dipy i chrzany, czyli dodatki do szprewaldzkiej specjalności: ogórków. Rosną one tam imponująco, toteż serbołużyccy mieszkańcy tego regionu wyspecjalizowali się w ich uprawie, a przyrządzać je potrafią na setki sposobów. Spójrzcie na te słoiczki – wszystkie kryją w sobie dodatki i sosy do ogórków!

100_6302

100_6300

Wsiadamy więc do łódki i ruszamy w wygodną podróż w zielonej katedrze Spreewaldu. Nie trzeba wiele mówić, wystarczy Wam to pokazać!

100_6304

100_6311

100_6310

100_6312

100_6325

100_6326

100_6327

100_6329

100_6330

100_6331

100_6333

100_6335

100_6337

100_6346

100_6348

100_6438

Nawet poczta niemiecka do dziś korzysta z drogi wodnej, wszystkie skrzynki na listy stoją od strony wody, a łódż pocztowa ma swój specjalny hangar:

100_6336

100_6341

Każde podwórko dochodzi do samej wody, płynąc wystarczy zrobić krok i wysiąść z łodzi, by znaleźć się w środku podwórka.

100_6334

Można podziwiać kunsztowny tutejszy sposób stawiania stogów siana na drewnianym rusztowaniu ze słupem. Rusztowanie drewniane podtrzymywało siano, żeby nie dotykało podmokłego terenu łąki, a niejednokrotnie – żeby nie wpadło wprost do wody.

100_6314

100_6319

100_6320

Sieć kanałów jak uliczki prowadzi w pewne szczególne miejsce Spreewaldu: skansen w Lehde. Można tutaj zobaczyć domy serbołużyckich mieszkańców wiosek, poznać ich sposób życia i podziwiać niezwykłe stroje, zwłaszcza kobiet. Kanały biegną tuż pod oknami domów, dochodzą do samego podwórza, a na niektórych podwórzach postawione są nad kanałami wspaniałe garaże dla łodzi, żeby nie mokły w razie deszczu.

100_6351

100_6354

100_6355

100_6356

A tak wyglądał dawny magiel na zimno: bieliznę pościelową i ręczniki zawijano wokół tych walców pod skrzynią, a w skrzyni były duże ciężkie kamienie, nałożone po sam brzeg. Pościel była „wałkowana” przy pomocy skrzyni przesuwanej na wałkach jak na rolkach. Sprytne, prawda?

100_6358

100_6368

100_6370

100_6373

100_6381

100_6382

100_6385

100_6397

100_6403

100_6407

100_6429

Nie zabrakło tutaj i łazienek:

100_6380

100_6430

Nieliczni lepiej sytuowani mieszkańcy tutejszych wsi stawali się posiadaczami naprawdę pięknych domów ze wspaniale urządzonymi wnętrzami:

100_6433

A na koniec zachęcam Was do wstąpienia do jednej z licznych tutejszych restauracyjek i kafejek i spróbowania tutejszego specjału, czyli dania z ogórka, z pewnością traficie na coś smacznego i oryginalnego. Miłej niedzieli! 😀

Przepis na swojską szynkę :)   12 komentarzy

Przy okazji świąt Bożego Narodzenia podawałam przepis na swojską kiełbasę, TUTAJ.  Teraz chcę podać przepis na swojską szynkę wędzoną parzoną – pyszną i pachnącą!

100_5493

Przepis jest niezwykle prosty. Mięso dzielimy na porcje i nacieramy solą peklową, porządnie.  Dorzucamy listki bobkowe i ziele angielskie, można też dodać majeranku. Wkładamy do gara z przykrywką i odstawiamy w chłodne miejsce na tydzień. W czasie tego tygodnia przekładamy i przewracamy mięso w garnku dwa razy dziennie każdego dnia, aby siła grawitacji spowodowała, że wszystko równomiernie i porządnie przejdzie solą.

Po upływie tygodnia mięso pakujemy w siatki, można takie często kupić w sklepach z wędlinami.

Teraz nadziewamy wszystko na haki i nasze szynki oraz boczki są gotowe do wędzenia.

100_5496

Wstawiamy do wędzarni na kilka godzin, bardzo uważamy, aby szynek nie przegrzać, bo będą pieczone, a nie wędzone!

100_5504

Po kilku godzinach otwieramy wrota i… wyjmujemy piękne, pachnące, uwędzone, w całości składające się z prawdziwego mięsa bez dodatków szynki i boczki domowe.

100_5511

100_5517

Teraz jeszcze trzeba je sparzyć. Parzymy po kilka równocześnie w dużym garnku, w gorącej ale NIE WRZĄCEJ wodzie, nie wolno ich zagotować! Czas parzenia jest proporcjonalny do wielkości naszych szynek, przyjmuje się, że mniej więcej na kilogramową szynkę potrzebne jest godzinne parzenie, na półtorakilogramową – półtoragodzinne parzenie. Oczywiście nie sumujemy wagi naszych szynek w garnku do parzenia, tylko parzymy tyle, ile waży przeciętna szynka z naszego wypustu.

Wyjmujemy, studzimy i… voila! Smacznego, kochani! 😀

Przypominam też o naszej rozdawajce, wciąż jeszcze można się DOPISAĆ! 😀

100_5541

%d blogerów lubi to: