Archive for the ‘Wędzenie’ Tag

Przepis na swojską szynkę :)   12 Komentarzy

Przy okazji świąt Bożego Narodzenia podawałam przepis na swojską kiełbasę, TUTAJ.  Teraz chcę podać przepis na swojską szynkę wędzoną parzoną – pyszną i pachnącą!

100_5493

Przepis jest niezwykle prosty. Mięso dzielimy na porcje i nacieramy solą peklową, porządnie.  Dorzucamy listki bobkowe i ziele angielskie, można też dodać majeranku. Wkładamy do gara z przykrywką i odstawiamy w chłodne miejsce na tydzień. W czasie tego tygodnia przekładamy i przewracamy mięso w garnku dwa razy dziennie każdego dnia, aby siła grawitacji spowodowała, że wszystko równomiernie i porządnie przejdzie solą.

Po upływie tygodnia mięso pakujemy w siatki, można takie często kupić w sklepach z wędlinami.

Teraz nadziewamy wszystko na haki i nasze szynki oraz boczki są gotowe do wędzenia.

100_5496

Wstawiamy do wędzarni na kilka godzin, bardzo uważamy, aby szynek nie przegrzać, bo będą pieczone, a nie wędzone!

100_5504

Po kilku godzinach otwieramy wrota i… wyjmujemy piękne, pachnące, uwędzone, w całości składające się z prawdziwego mięsa bez dodatków szynki i boczki domowe.

100_5511

100_5517

Teraz jeszcze trzeba je sparzyć. Parzymy po kilka równocześnie w dużym garnku, w gorącej ale NIE WRZĄCEJ wodzie, nie wolno ich zagotować! Czas parzenia jest proporcjonalny do wielkości naszych szynek, przyjmuje się, że mniej więcej na kilogramową szynkę potrzebne jest godzinne parzenie, na półtorakilogramową – półtoragodzinne parzenie. Oczywiście nie sumujemy wagi naszych szynek w garnku do parzenia, tylko parzymy tyle, ile waży przeciętna szynka z naszego wypustu.

Wyjmujemy, studzimy i… voila! Smacznego, kochani! 😀

Przypominam też o naszej rozdawajce, wciąż jeszcze można się DOPISAĆ! 😀

100_5541

Reklamy

Przepis na swojską kiełbasę świąteczną   30 Komentarzy

Pamiętacie na pewno tę wielką suszarnio-grillo-wędzarnię, którą wybudował mój Anioł. Nadszedł czas, żeby sprawdziła się w ogniu jej funkcja wędzarnicza.

Co roku przed świętami wędzimy swojską kiełbasę i trochę szynek, tak też było i w tym roku. Mieliśmy nieco obaw, bo pierwszy raz nie było tak, że kierowali robotą Dziadkowie, tylko my. Ponieważ dzień skończył nam się zbyt szybko, gotowa i przyprawiona kiełbasa, zapakowana już w osłonki jelitowe, musiała całą noc czekać na wędzenie. Baliśmy się, że czosnek zepsuje smak kiełbasy, czasem tak się dzieje, kiedy surowe mięso z czosnkiem leży kilkanaście godzin.

Ale na szczęście okazało się, że kiełbasa wyszła znakomicie! 😀

Pachnąca czosnkiem i majerankiem, uwędzona na gorąco w sam raz, bez dymnego nalotu na osłonkach nawet – wspaniała! Pojęcia nie macie, jacy oboje jesteśmy szczęśliwi i dumni z siebie oraz z nowej wędzarni oczywiście!

Oto mała fotorelacja z wędzenia:

100_4542

Jak widać, mój Anioł starannie chroni drewniane drzwi do części suszarnianej przed wszelką wilgocią! 😆

100_4540

Część wędzarniana pracuje pełną parą.

Po upływie odpowiedniego czasu uchylamy lekko drzwiczki…

100_4550

Tadam!!!

100_4553

Nieufnie, acz z nadzieją przysuwamy nosy…

100_4551

I oto pachnący, kuszący rezultat naszej pracy!

100_4556

Jak pięknie pachnie!!! A jak smakuje!!! 😀

100_4555

Taka ilość kiełbasy domowej powstaje z około 20 kg mięsa.

Dla tych, którzy chcieliby spróbować własnych sił, podaję przepis:

Składniki:

  • mięso wieprzowe i wołowe – 10 kg
  • sól – 150 g  (pół szklanki)
  • saletra 15 g (płaska łyżka)
  • pieprz czarny – 20 g  (3 łyżki)
  • ziele angielskie  5 g
  • majeranek 15 g
  • gałka muszkatołowa  3 g
  • czosnek 5 – 10 ząbków

Najlepiej zamówić u swojego dostawcy (w naszym przypadku sprawdzony sklep firmowy wytwórni wędlin Sokołów) gotowe przemielone mięso na kiełbasę we właściwej ilości, to odejmie nam wiele pracy przy przygotowaniu mięsa. Mięso starannie mieszamy z przyprawami, czosnek miażdżymy, dodajemy też około szklanki przegotowanej chłodnej wody. Wyrabiamy dość długo, aż masa mięsna stanie się w miarę jednolita i będzie kleista.

Osłonki z jelit naciągamy na końcówkę do wyrobu kiełbas w maszynce do mielenia i napełniamy kiełbasy, starając się, by nie były zbyt luźne i żeby nie dostawało się do nich powietrze. Co jakiś czas skręcamy osłonki wokół osi, kończąc kolejne pęto kiełbasy.

Teraz nakładamy kiełbasę na kije wędzarnicze i wieszamy w wędzarni, można ją zrobić nawet ze zwykłej beczki. Niezbyt gorący dym z przygasłego lekko ognia w wędzarni powinien zacząć działać. Uważajcie, żeby kiełbasę uwędzić, a nie upiec! 😆

W zimnym dymie wędzimy od 3 do 5 godzin, w gorącym około 90 minut. Wyjmujemy, studzimy, próbujemy i… wpadamy w zasłużony zachwyt nad własna sztuką wędzenia! 😉

Powodzenia i smaczności!!!

100_4534

%d blogerów lubi to: