Wiosenny fotopost   7 comments

Wiosna zawsze oznacza na wsi czas wytężonej pracy. Sieje się, sadzi, czas kosić już trawę, trwa wielkie poruszenie. Nie inaczej dzieje się i u nas. Marchewka już kiełkuje, cebulka ma dziesięciocentymetrowe szczypiorki. pietruszka chyba się targuje z ziemią czy wychodzić, a buraczki już się grzeją w ciepłej ziemi, za jakiś tydzień pewnie i one się pokażą. W części gościnnej także mnóstwo pracy, po wiosennych wichurach trzeba zrobić konieczne naprawy, posprzątać mnóstwo porozrzucanych połamanych gałęzi, podlewać też trzeba, bo wiosna jest w tym roku wyjątkowo sucha. Biegamy więc po polu i ogrodzie, ogarniamy co się da i czasu na nic innego nie mamy. Czekamy już na pierwszych gości w tym roku. A nasza tegoroczna inwestycja (co roku MUSI być coś zrobione) to w końcu kupione masywne meble ogrodowe, żeby goście mogli usiąść przy ognisku. Cieszymy się z nich bardzo, bo teraz będzie duuużo wygodniej wieczorami!
Najlepszy dla nas czas to teraz ranek, kiedy jeszcze nie pędzimy na pole, bo czekamy, aż ziemia odrobinę się rozgrzeje w słońcu. Wtedy fajnie jest wziąć w rękę kubek z kawą i iść do ogrodu. No to zabieram Was na spacer po dzisiejszym ogrodzie, zapraszam! :)
103_2073

103_2083

103_2096

103_2097

103_2112

103_2100

103_2116

103_2118

W spacerze towarzyszył mi nasz kos, który osiedlił się na świerku, kilka metrów od wejścia do naszego domu i zachowuje się jak pełnoprawny domownik. Skacze po całym ogrodzie, nikogo się nie boi, ani nas, ani psa czy nawet kota. Co dziwne, Karo i Misiek także zdają się malca traktować jak domownika i w ogóle na niego zwracają uwagi! A ptaszyna kica, czyści nam ogród z robali i sama podchodzi do nas. Proszę, oto zdjęcie zrobione z odległości mniej więcej półtora metra:

103_2119

A na trawniku… Na trawniku rozkwitło nam moje ulubione morze żółte. :D

103_2077 - Kopia

Z młodych liści mniszka można przyrządzić sałatkę, a z kwiatów doskonały syrop z mniszka, przepis podawałam TUTAJ.
Polecam, bo syrop ma dobroczynne działanie, pomaga przy uporczywym kaszlu, wspomaga też przemianę materii (jest żółciopędny) i uwalnianie się od opuchlizny spowodowanej zatrzymywaniem płynów w organizmie, bowiem jest także moczopędny. A najważniejsze: jest pyszny!

Pozdrawiam więc Was wiosennie i życzę miłego tygodnia!

Wesołych, zdrowych, spokojnych, rodzinnych!   3 comments

Kochani – wszystkim zerkającym, podczytującym, komentującym (kochamy!) i obecnym w jakiś sposób tutaj składamy najserdeczniejsze życzenia wesołych, zdrowych, radosnych i rodzinnych świąt Wielkiej Nocy. Chrystus zmartwychwstały niesie nam nową nadzieję!

życzenia2

Posted 4 Kwiecień 2015 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with

O odpowiedzialności   2 comments

My, stare pokolenia dzieci wychowanych na podwórku w PRL-u… Pamietacie? Trzepak, piaskownica, podwórkowe drużyny gry w dwa ognie i mistrzostwo dziewczynek w grze w gumę. Chłopcy osiągali takież mistrzostwo w rzucaniu finką do celu. Rodzice nie wiedzieli, gdzie jesteśmy cały dzień, a jeśli coś zbroiliśmy, po prostu wymierzali nam karę, czasem cielesną. Każdy człowiek na ulicy, sąsiadka z bloku i nauczycielka byli dla nas autorytetem, przez sam fakt bycia dorosłymi, którym należał się szacunek. Mogli zwrócić nam uwagę, nawet nakrzyczeć, a my byliśmy im wdzięczni, że nie poszli na skargę do rodziców, bo ci potraktowaliby nas znacznie srożej.
Rower i pobliska budowa lub boisko to byli nasi przyjaciele, na naszych rękawkach zawsze musiała być naszyta szkolna tarcza, a jedynym medium do zabawy były rzutniki slajdów lub projektory bajek poruszane pokrętłem.
Dzieciom teraz nie wolno zwracać uwagi, nie wolno nawet regulaminów dla nich tworzyć, bo zostaje się okrzykniętym w mediach osobą, która znęca się nad dziećmi.
Komputery pochłaniają nasze dzieci i wnuki, zagarniają ich czas i ich świat, przestają umieć żyć bez nich.
A my z nostalgią wspominamy, że pokolenie lat 80-tych to było ostatnie pokolenie wychowane bez komputera, za to z porządnie wykształconą umiejętnością komunikacji społecznej.
Tylko tak sobie myślę: ilu z nas, tych narzekających na współczesne metody wychowawcze, zadbało, aby nasze dzieci nie siedziały przed komputerem? Czasem wymagało to prawdziwej determinacji, dzieci chciały być takie jak ich rówieśnicy, chciały mieć nowe gry i bawić się nimi do woli, zabijać potężnych wirtualnych wrogów, ćwiczyć celność w strzelaniu, przechodzić kolejne poziomy gry.
A ile energii my poświęciliśmy, aby poszły na podwórko? Czy stoczyliśmy o to wystarczającą walkę, czy też poddaliśmy się i machnęliśmy ręką, a teraz dołączamy do rzeszy narzekających…?
To od nas wszystkich zależy, jakie będą nasze dzieci i wnuki. To nasza walka o nie warunkuje ich przyszłość. Narzekaniem niczego nie załatwimy. Najlepsze, co możemy zrobić dla naszych dzieci, to wychowanie ich w duchu przywiązania do wartości, jasnych zasad, szacunku dla drugiego człowieka i samego siebie. A tego przy komputerze i ze smartfonem w ręku się nie nauczy…
Walczmy więc o to, aby nasze dzieci bawiły się na dworze ze swoimi kolegami i koleżankami, aby grały w piłkę nożną czy dwa ognie, aby wspólnie bawiły się lalkami i samochodami, aby odwiedzały się w swoich domach i umiały rozmawiać nie tylko przy monitorze włączonego komputera.To, jak są wychowywane nasze dzieci i na jakich ludzi wyrastają, zależy przecież od nas samych. :)

Pozdrowienia serdeczne przedświąteczne Wam przesyłam, wiosenne i radosne!

103_1954

Ach! Koniecznie muszę Wam pokazać jajuszko wielkanocne, prezent od Ewy z Przytulnego Domu! Precyzja i mistrzostwo rzeczy, które spod rąk Ewy wychodzą, jest porażająca, niestety nie potrafię zrobić odpowiednio dobrych zdjęć. Ale zajrzyjcie na jej bloga – zaniemówicie!

103_1952

Wielkanoc wchodzi już do domu na całego. :wink: Miłego tygodnia, kochani!

Posted 29 Marzec 2015 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with ,

Wiosenne śniadanie na trawie   6 comments

Pierwsze takie w tym roku, ale pogoda jest wymarzona! Słońce, błękitne niebo, spokojne rozgrzane powietrze w ogrodzie i krzyk żurawi i dzikich gęsi znad pól. Jest tak ciepło, że mamy już swoją pierwszą zieleninę w gruncie, rukola sobie po prostu wyrosła i smakuje… pysznie!!!
103_1741

Wtargaliśmy do ogrodu stolik i wiklinowe fotele, zrobiliśmy sobie małe co nieco… Jakże smakowało to śniadanie w takich okolicznościach!
Sałatka – z kapusty pekińskiej, własnej rukoli, własnej ricotty i własnych suszonych pomidorów. Tylko lekko posolona, skropiona cudownie pachnącym ziołowym olejem ze słoiczka z suszonymi pomidorami. Niebo w gębie! Do tego nasz swojski chleb ziołowy z hyzopem i czarnuszką, odrobina dobrej herbaty i niczego więcej nie trzeba. :)
103_1754

103_1756

Sałatkę robi się bardzo prosto. Wystarczy porwać trochę sałaty i rukoli (ten orzechowy smak i aromat bardzo wzbogacają), pokroić ricottę w kostkę, na to wyłożyć suszone pomidory i jeszcze odrobinę rukoli. Całość skropić olejem z zalewy od pomidorów i posolić. Bardzo polecam, moja najulubieńsza sałatka!
103_1758

Ale jeśli ktoś jest łakomczuchem :wink: to jeszcze polecam deser. Ricottę kroimy w kostkę, dodajemy owoce suszone, orzechy i całość skrapiamy miodem. Przepyszne i bardzo zdrowe!
103_1759

Jeśli chcielibyście móc zrobić sobie własną ricottę i upiec własny chleb, a nie potraficie, zapraszamy do naszego gospodarstwa na warsztaty serowarskie. Warsztaty odbęda się po raz drugi, zaczynamy w piątek 12 czerwca i do niedzieli warzymy pyszne sery i pieczemy doskonały chleb. W warzeniu serów pomoże nam mistrz serowarski Krzysztof Jaworski.
Zapraszamy Was serdecznie na wspólne warzenie sera i pieczenie chleba, a póki co idziemy się objadać. Pyszna ta ricotta! :D

103_1733

Serweta z różyczkami. Na Wielkanoc!   10 comments

Chciałam, żeby było bardzo optymistycznie i wiosennie, ale trochę jednak brakuje mi entuzjazmu, więc będzie tylko optymistycznie. :wink: Wiosna bez wątpienia nadchodzi, co widać po pięknie kwitnących przebiśniegach, zaczynają też kwitnąć pierwiosnki i stokrotki. Słońca w ogrodzie oraz więcej, na niebie błękit, a w sercu uśmiech i coraz dłuższy dzień. 103_1701 103_1700 103_1699 Grabię naniesione zimowymi wiatrami stare liście, sprzątam porozrzucane spadłe gałązki i uśmiecham się do rosnących już kwiatków w trawie. Dopadają i mnie, jak każdego, mniejsze i większe smuteczki, ale im więcej lat upływa, tym bardziej przekonuję się, że fantastycznym sposobem na życie jest koncentrowanie się na jego zaletach. Pełna połowa szklanki wygląda zdecydowanie lepiej, a ja wciąż od nowa uczę się doceniać to, co mam. Wiosenny błękit spokojnego nieba, zieleń ogrodu, świergot wracających ptaków i krzyk dzikich gęsi. Klangor żurawi obok naszego pola i uśmiech mojego Ukochanego, który zawsze jest przy mnie. Spokojne głosy moich synów, kiedy rozmawiamy przez telefon… A przed nami zbliżająca się Wielkanoc. :D Zawsze wiosną budzi się we mnie głód kolorów, zwłaszcza różu, żółci, zieleni… Dlatego postanowiłam wyhaftować serwetę z różyczkami. Wszak serweta świąteczna może być w różyczki, wcale nie musi być zdobiona żółtymi tulipanami czy krokusami oraz kurczaczkami. :P Od pomysłu do przemysłu – oto moja nowa serweta różyczkowa! 103_1718 103_1708103_1711 103_1713 103_1723

Jak widać po dzisiejszych zdjęciach, wciąż towarzyszą nam słoneczne chwile i właśnie te chwile chcę wykorzystać, jeśli zaś słońca nie ma… to przecież też jest pięknie, prawda? Serwetę postanowiłam przeznaczyć na zebranie pieniążków na rehabilitację Julii i Karoliny, dwóch uroczych bliźniaczek, które nie mogą chodzić. Jeśli nie zdecydowaliście jeszcze komu przekażecie w tym roku swój 1% podatku, to może właśnie im pomożecie? :D
Ulotka jeden procent wersja czwarta
Pozdrawiam Was serdecznie i miłego tygodnia życzę!

Posted 4 Marzec 2015 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with ,

Wspaniała krecia robota   6 comments

Czujecie zbliżającą się powoli wiosnę? Bo ona już się zbliża, widać to i czuć w powietrzu! :D
103_1633

103_1635

103_1652

103_1653
Aż się chce wychodzić z domu, zabrać się za drobne prace w obejściu, coś pomalować i coś pograbić po zimie.
P4010058

103_1678

103_1674

Grabienie nie jest co prawda takie łatwe, bo trochę przeszkadzają kopce kretów. Ale, ale… Ja w tej sprawie właśnie…
Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć krety od innej strony, a nie tylko jako „szkodniki”, bo to nieprawda. Krety są naprawdę pożyteczne, także w naszych ogrodach! Docenić je powinni zwłaszcza ci, którzy mają cięższą glebę, bo kret kopiąc swoje korytarze i komory znakomicie spulchnia ziemię, sprawia też, że gleba jest przewietrzana, a nadmiar wilgoci spływa w głąb. Kret kopiąc korytarze nie wszędzie robi kopce – na końcu niektórych korytarzy zostawia po prostu otwór wentylacyjny, co sprawia, że gleba jest wietrzona. Równocześnie gleba nazbyt piaszczysta nie jest przesuszana, bo krety po prostu nie lubią sypiącego się suchego piasku i takiej gleby unikają.
Żywią się larwami owadów i dżdżownicami, czasem także drobnymi kręgowcami jak jaszczurki lub myszy, jeśli wpadną do korytarza. Tym samym bronią naszego ogrodu przed inwazją np. chrząszczy majowych, niezwykle szkodliwych w ogrodzie, których larwy właśnie pod powierzchnią ziemi się rozwijają.Zjadają także larwy wielu innych szkodników.
Czasami bywają trochę śmieszne. Są aktywne cały rok, nie zasypiają na zimę, w ciągu doby kopią korytarze przez jakieś 4 godziny, a potem śpią… głośno chrapiąc! :lol:
Nie lubią się nawzajem, przy spotkaniu są agresywne i bardzo stanowczo bronią swego terytorium przed innym kretem.
I tak sobie myślę… Czemuż to ludzie w swojej pysze uważają, że ich trawnik jest ważniejszy od prawa do życia… ? Ponieważ kretów jest w Polsce dużo, to nie są chronione na terenie ogrodów. Uważam jednak, że to nasz szacunek do życia, do natury, do świata zwierzęcego powinien determinować nasze postępowanie w tym względzie. Jeśli ktoś kocha życie w zgodzie z naturą, uważa, że życie zwierzęcia jest ważne – niech pomyśli i niech czasem po prostu nie zabija kreta. Kret odwdzięczy się nam oczyszczeniem ogrodu z paskudnych szkodników, a jeśli zrobi trochę kopców, to wystarczy je zadeptać, trawa bardzo szybko się zregeneruje, a na dodatek ziemia z krecich kopców świetnie się nadaje do kwiatów doniczkowych. Proszę więc – spróbujcie polubić kreciki!
Słonecznego, pięknego tygodnia, kochani! :D

103_1665

103_1641

103_1647

Posted 15 Luty 2015 by podsosnami in Mój kawałek świata

Tagged with , , ,

Bombka decoupage bez kleju i masa śniegowa własnej roboty   9 comments

Jakiż mozna mieć nastrój w czasie świąt, ja się pytam? Wyłącznie świąteczny! W takim nastroju najlepiej na świecie robi się… bombki choinkowe! Kolędy słychać, pachną pomarańcze, goździki i pierniki, choinka stoi rozjarzona światełkami… Najlepsza chwila, żeby zabrać się za robienie bombek! :D
Zachciało się i mnie takich bombek decoupage’owych. Od pomysłu do przemysłu, zostały szybciutko nabyte styropianowe kule, serwetki były schowane w pracowni na górze. Były i farbki akrylowe nawet, i lakier… tylko kleju nie było!
Ale takie drobiazgi nie są w stanie mnie powstrzymać, o nieeee! Skoro nie było kleju, to przykleiłam motywy serwetkowe… na lakier! :P
Suchy motyw nakładałam na suchą kulę, z wierzchu przylakierowywałam go do powierzchni i voila! Gotowe! I naprawdę bezproblemowo się to robiło, nawet z dużymi motywami.
Obawiałam się trochę, czy uda mi się przyzwoicie takie większe motywy nakleić. Wybrałam taką serwetkę:
103_1241
Wycięłam z niej widoczek i trochę ponacinałam w taki sposób, żeby powstały kliny, które potem znajdą się blisko siebie na zaokrąglonej powierzchni bombki.
103_1242
Tak wyglądał motyw po naklejeniu na bombkę:
103_1245

Teraz w ruch poszły farbki. Troszkę brązowej na domki, troszkę niebieskiej na niebo, troszkę zielonej na drzewko. Pozostał śnieg. Chciałam, żeby to była masa śniegowa! Ale nie miałam masy i nie chciałam jej zamawiać, sporo płacić i długo czekać na przesyłkę. Wzięłam więc trochę zwykłego kleju do papieru, zmieszałam go z białą farbą akrylową i tak powstał mój śnieg. Naniosłam go na bombki, a po wyschnięciu pomalowałam odrobiną białego brokatu. I oto moja bombka:
103_1268

W sumie powstało 20 bombek, po kilka z różnych wzorów. Np. takie:
103_1270
103_1272
103_1277
103_1279
103_1280
A na kolejnej bombce też jest masa śniegowa, tym razem jednak zdecydowanie gęstsza – z kaszą manną! :D
Zmieszałam klej z farbą w stosunku 1:1, zagęściłam bardzo niewielką ilością kaszy i gotowe! Wyszło mi znacznie mniej kaszki niż autorce posta, który był moją inspiracją. KLIK
Warto wypróbować, bo koszt takiej masy śniegowej jest naprawdę znikomy, a nie sądzę, aby jej właściwości były gorsze niż tej kupowanej, spójrzcie:

103_1274

I druga strona tej samej bombki:
103_1275

Prawda, że nie widać różnicy? A po co przepłacać!
W ramach oszczędności skorzystałam też z pomysłu wskazanej wyżej autorki i użyłam duuużych spinaczy jako zawieszek – super! Łatwo, tanio, szybko, efektywnie, bardzo praktycznie. Polecam!

Powstało więc 20 bombek, a ja wciąż śpiewając sobie kolędy świętuję, bo przecież okres świąteczny nie kończy się wraz z dniem 26 grudnia, tylko trwa aż do Gromnicznej, czyli 2 lutego. Nie mam doła, że tak szybko święta minęły, bo tak naprawdę wcale jeszcze nie minęły!

Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu!

Posted 15 Styczeń 2015 by podsosnami in Kreatywnie, Mój kawałek świata

Tagged with , ,

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 44 obserwujących.

%d bloggers like this: